W tym miesiąca 40-letnia wdowa otrzymała od sądu zgodę, by od jej znajdującego się w stanie śpiączki partnera (osoby te żyły jedynie w nieuznawanym przez państwo związku zarejestrowanym przez islamskim duchownym) pobrać spermę i w ten sposób umożliwić jej przeprowadzenie zapłodnienia in vitro, poza Wielką Brytanią.
Według brytyjskiego prawa pobieranie nasienia, bez zgody mężczyzny, jest nielegalne, a przynajmniej znajduje się w szarej prawnej strefie. Jest to zabieg na tyle brutalny i naruszający integralność osoby ludzkiej, że nawet najbardziej postępowi bioetycy kwestionują jego dopuszczalność. - Ciała osób zmarłych i umierających są na tyle podatne na wykorzystywanie, że powinny być chronione przez prawo – podkreśla Ann Smajdor z University of East Anglia (znana z opinii, że państwo powinno wspierać produkcję sztucznych macic, by wyzwolić kobiety z wyzysku).
Sąd zezwolił jej jednak na to, by zaczęła ona szukać dowodów takiej zgody. I choć nie została ona odnaleziona, to spermę od jej partnera pobrano i przewieziono ją poza granice Wielkiej Brytanii (na Cypr lub do Rumunii), by tam wyprodukować nowe dziecko. A powołane do kontrolowania takich działań Human Fertilisation and Embryology Authority, nie protestowało przeciwko tym decyzjom, co oznacza, że w istocie – jak ujmuje to „Daily Mail”, że „instytucja ta wspierała kobietę i lekarzy w łamaniu prawa”.
TPT/BioEdge.org
