- Gdy zobaczyłem asystę wojskową, która towarzyszyła marszowi „miesięcznicy” PiS-u, to przypomniałem sobie ostatnią scenę mojego „Obywatela”, gdy delegacja rządowa wkracza do szpitala w takiej uroczystej obstawie wojskowej. Dwa lata wcześniej odkryłem wagę wojskowej asysty! Pomyślałem teraz, czyżbym się okazał takim kiepskim prorokiem, że ten absurd też przewidziałem? Że tak ma wyglądać patriotyzm? - pisze Jerzy Stuhr w swoim felietonie dla „Gazety Krakowskiej”.
- Jak może katolicki prezydent katolickiego kraju powiedzieć, że za 500 złotych będzie się więcej dzieci rodzić? Czy to nie jest kultywowanie stępiałej moralności? Przeliczonej na złotówki? I to mówią obrońcy moralności? Tylko ktoś kto nie ma w głowie tego „pionu”, może coś takiego opowiadać! I jeszcze powie, żeby bogaci nie brali. A co to jest, jałmużna? Dla biednych? To powiedzcie chociaż , w którym miejscu jest granica biedy i bogactwa - pisze Stuhr.
Według niego w jego gust i poczucie przyzwoitości trafia Roman Giertych ze swoim pomysłem.
- Bardzo mi się podoba idea pana Giertycha. Powiedział on, że wszyscy mają brać po 500 złotych, bo założymy fundację dla prześladowanych przez reformy PiS-u. Bo i nauczyciele będą zwalniani i czystki będą w każdej instytucji, dziennikarzy powyrzucają.
Będzie dużo ludzi, którym trzeba pomagać - podkreśla.
- Przykro mi, że doszło do władzy pokolenie wychowane na niechlujnej bylejakości, z pogardą dla prawa i piękna. - mówi aktor.
Składa także noworoczne życzenia Polakom
- Więc dziś wszystkim życzę Herbertowego „smaku” i poczucia „stylu”. A także umiejętności przeczekania… Czemu ten naród wciąż musi coś lub kogoś przeczekiwać?! - mówi.
No tak, lepiej było, kiedy rządzili "swoi", wtedy nie trzeba było czekać.
bg/Gazeta Krakowska
