Prezydent Kazachstanu Kasym-Żomart Tokajew oświadczył, że wydał wojsku i służbom rozkaz strzelania bez ostrzeżenia do uczestników protestów, których nazywa „terrorystami”. Zaznaczył, że służby porządkowe mają strzelać tak, aby zabijać.
Swoją decyzję prezydent Kazachstanu argumentuje tym, że „terroryści nadal niszczą mienie i używają broni”. O przyczynienie się do obecnego kryzysu oskarżył też „tak zwane niezależne media” i „zagranicznych działaczy”.
W Kazachstanie trwają gwałtowne protesty wywołane ogromnymi podwyżkami cen gazu i paliwa. Dziś kazachska telewizja, powołując się na dane MSW poinformowała, że do tej pory zginęło już 26 uczestników protestów. Zatrzymano ponad 3 tys. osób. Zginęło też 18 funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa, a 748 zostało rannych.
kak/PAP
