Działacz pro-life Josef Preßlmayr uważa, że organizacja "Aktion Leben", doradzająca kobietom w ciąży, przekazuje im adresy klinik aborcyjnych i środki antykoncepcyjne. Austriacki Kościół wspiera ją finansowo. W ubiegłym roku obrońca życia wynajął detektyw, która uzyskała w ośrodku zaświadczenie doradcze umożliwiające jej zabicie nienarodzonego dziecka. Obrońca życia już od ponad miesiąca (od 3 września) głoduje pod wiedeńską nuncjaturą przeciwko tej sytuacji.

Akcja Preßlmayera podzieliła austriackie środowiska pro-life. Jego protest poparła drobna Chrześcijańska Partia Austrii. Z drugiej strony przeciwko niemu wypowiedział się szef austriackiego oddziału Human Life International, Dietmar Fischer. - To, co robi Preßlmayr to dokładne przeciwieństwo naszej duchowości – powiedział serwisowi Kath.net. - Strajk głodowy jest kontraproduktywny i dzielący – dodał.

Co na to oskarżeni, czyli hierarchowie Kościoła katolickiego? Odpowiedzialny w austriackim episkopacie za kwestie obrony życia bp Klaus Küng w rozmowie z Kath.net odpiera zarzuty. - Episkopat od lat wspiera "Aktion Leben" jedynie na rzecz pomocy matkom w potrzebie. "Aktion Leben" co roku dokładnie dokumentuje celowe przeznaczenie przekazanych jej przez nas pieniędzy – mówi duchowny.

- Organizacja nie jest podległa Kościołowi – dodaje. - Jej zarząd zawsze twierdził, że "Aktion Leben" nie rozdaje adresów klinik aborcyjnych, a już na pewno nie daje kobietom pigułek wczesnoporonnych – twierdzi hierarcha. - To, co robi pan Preßlmayr, jest godne pożałowania. Walczy w dobrej i ważnej sprawie wątpliwymi środkami w złym miejscu, przeciwko nieodpowiednim osobom – konkluduje austriacki biskup.

 

sks/Kath.net

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »