ZBIR (Związek Białorusi i Rosji) planuje kolejne duże manewry wojskowe na terytorium białoruskim. W ocenie sekretarza generalnego NATO Jensa Stoltenberga wiąże się to ze zwiększoną presją militarną na granicy z Ukrainą.

Z danych Sojuszu Północnoatlantyckiego wynika, że Rosja kieruje na terytorium Białorusi około 30 tys. żołnierzy wraz ze sprzętem: odrzutowcami, systemem obrony powietrznej S-400 oraz rakietami Iskander z głowicami nuklearnymi. Żołnierzom mają także towarzyszyć jednostki rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU.

To największe od lat rozmieszczenie wojsk rosyjskich na terenie Białorusi. - W ciągu ostatnich kilku dni widzieliśmy znaczące ulokowanie sił rosyjskich na Białorusi. To największa rosyjska akcja w tym kraju od czasów zimnej wojny - powiedział Stoltenberg. Wezwał także Rosję do deeskalacji oraz ponownie ostrzegł, że "każda kolejna rosyjska agresja będzie miała poważne konsekwencje i wysoką cenę".

Zgodnie z oficjalnym stanowiskiem Rosji, na Białorusi ma znaleźć się nie więcej niż 13 tys. żołnierzy, którzy odbędą wspólne ćwiczenia wojskowe z armią białoruską.

Na Zachodzie pojawiają się obawy, że Rosja planuje zwiększać presję militarną na państwa zachodnie w celu wymuszenia z ich strony ustępstw. Rosja domaga się gwarancji nierozszerzania NATO na wschód, a także wycofania żołnierzy Sojuszu z krajów Europy Wschodniej.

Tymczasem wczoraj Stany Zjednoczone podjęły decyzję o wysłaniu dodatkowych 2 tys. żołnierzy, którzy tymczasowo stacjonować będą w Polsce i Niemczech. Część przebywających już w RFN żołnierzy zostanie za to skierowana do Rumunii.

jkg/deutsche welle