- Decyzja o ponownym umorzeniu została podjęta m.in. na podstawie ekspertyzy biegłego lekarza - poinformowała Magdalena Mazur-Prus, rzecznik prasowy poznańskiej prokuratury. Zdaniem śledczych nie doszło do złamania prawa bo Wioletta Szwak podpisała przed porodem zgodę na cesarskie cięcie oraz ewentualne inne zabiegi konieczne podczas skomplikowanego porodu.
W ich opinii zabieg sterylizacji był konieczny ze względu na stan zdrowia kobiety i stopień skomplikowania jej ciąży.
- Najbardziej szczegółowo przesłuchano panią doktor wykonującą zabieg i asystującego jej lekarza. Zgromadzony materiał dowodowy wysłano do biegłego. Jak stwierdził biegły, działania lekarki w trakcie zabiegu miały swoje uzasadnienie kliniczne, nie było możliwości wybudzenia pacjentki i zapytania jej o zdanie, bo zagrożenie, które nastąpiło, było nagłe i nieprzewidywalne – poinformowała Magdalena Mazur-Prus.
- Przez cały czas w toku postępowania twierdzono, że trzeba było sterylizować, bo była obawa przyszłej ciąży. Dopiero gdy sąd zajął stanowisko, że nie może to być podstawą sterylizacji, lekarz operujący zaczął dramatyzować, jak ciężki był zabieg – odpowiada reprezentująca Wiolettę Szwak Małgorzata Heller-Kaczmarska.
Wioletta Szwak po porodzie została ubezpłodniona. Kilka dni później odebrano jej córeczkę, która na mocy decyzji szamotulskiego sądu z września 2009 roku wróciła jednak do rodziców.
Prokuratura, która badała tę sprawę, uznała, że pozbawienie płodności było uzasadnione i w grudniu 2009 roku umorzyła śledztwo. Zażalenie w tej sprawie złożyła pełnomocnik pokrzywdzonej. W styczniu 2010 roku Sąd Okręgowy w Poznaniu uchylił decyzję prokuratury.
eMBe/Info.wiara.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

