Decyzja Merkel pozbawia deputowaną CDU podstawowego argumentu w walce o wpływ na centrum, jakim są głosy dwóch milionów członków kierowanego przez nią Związku Wypędzonych – pisze „Dziennik”.

Rozmowa Angeli Merkel w cztery oczy z wysłannikiem premiera Władysławem Bartoszewskim trwała blisko godzinę. Bartoszewski, obrazując powagę sytuacji, porównał obecność szefowej Związku Wypędzonych w kuratorium do wydelegowania przez Watykan biskupa Williamsona na rozmowy z Izraelem. Niemiecka prasa ostro skrytykowała go za to porównanie, sygnały płynące z Berlina były mimo wszystko optymistyczne.

Co prawda tygodnik "Der Spiegel" podał, że Związek Wypędzonych (BdV) nadal zamierza zaproponować Steinbach jako swoją kandydatkę do rady, ale nie ma na to zgody koalicyjnej SPD. - Chcemy, aby centrum działało na rzecz przyszłości, na rzecz pojednania z Polską - mówiła „Dziennikowi” Elmar Eich, rzecznik szefa niemieckiego MSZ. Nie wiadomo, czy kanclerz nie będzie próbowała przekonać deputowaną do wycofania własnej kandydatury, przyznając jej w zamian drugorzędne stanowisko w niemieckim rządzie.

AJ/Dz

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »