Stefan Bratkowski w wywiadzie dla wyborczej.pl (13.08.2016) opróżnia niemały zasobnik inwektyw i pomówień w kierunku PiS i Prezydenta RP, jak rasowy propagandysta PRL. Nie ukrywa sympatii do KOD, popada w ton katastroficzno-terrorystyczny gdy próbuje ocenić sytuację polityczną, w której - jak można wyczytać - bardzo mu niewygodnie.
Inwektywy pod adresem obecnego Rządu mogą spodobać się zwłaszcza tym, którzy przez lata wkomponowali się politycznie i finansowo w zawiadywanie III RP, oraz beneficjentom i klakierom układu okrągłostołowego.
Pan Bratkowski, jako organizator zjazdu Rewolucyjnego Związku Młodzieży, członek komitetu centralnego Związku Młodzieży Socjalistycznej i członek egzekutywy PZPR ma z pewnością w swoim emploi bogaty wachlarz środków stylistycznych, którym epatuje w udzielonym wywiadzie.
Sama formuła wywiadu kojarzy się z przesłuchaniem przez dobrego i złego policjanta; obcesowym gliną jest pan Bratkowski a tym niby dobrym, łagodniejszym - dziennikarz wyborczej.pl, który wydobywa z rozmówcy esencję ponurych epitetów i scenariuszy.
Lawina niepopartych żadnym merytorycznym argumentem oskarżeń pod adresem PIS: ,,pokojowa wojna domowa, zamach stanu, zdobywcy po inwazji'' w zestawieniu z hasłami ,,dostęp do pieniędzy'' i ,,panowanie nad aparatem przemocy'' (?!) stawia w negatywnym świetle głównie pana Bratkowskiego. Co więcej - właśnie chyba ta ,,władza i pieniądze'' to klucz do drzwi, za którymi stoi już tylko żal publicysty i stos brzydkich epitetów, a brak tam jakichkolwiek racjonalnych argumentów. Wywiad, mówiąc kolokwialnie, to ,,bluzg'', zrównany poziomem adekwatności ze słowotokiem Stefana Niesiołowskiego. I kto to mówi?
Członek Komitetu Obywatelskiego przy Lechu Wałęsie; odznaczony przez Prezydenta Bronisława Komorowskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, były prezes SDP - aż trudno dać wiarę. Ani sędziwy wiek pana Bratkowskiego, ani sympatia do KOD, ani nawet kroczenie w orszaku ,,udanych prezydentów'' nie usprawiedliwia jeszcze wszystkiego. Mówienie o Prezydencie Andrzeju Dudzie i Pierwszej Damie per ,,nikt'' i porównywanie Rządu do ,,burdelu'' - to poziom godny pożałowania i troski.
Warto pogratulować portalowi wyborcza.pl wpisania się tym wywiadem w kanony klasyki mowy nienawiści, zaś panu Bratkowskiemu - formy jak za czasów słusznie minionej PRL.
L. D.
