Amelie Van Esbeen ma 93 lata. Upadek przykuł ją do łóżka. Tłumaczy, że straciła teraz całą radość życia. Kobieta przebywa w jednym z belgijskich domów spokojnej starości.
-Moje życie jest skończone, jedyna rzecz jaka mnie może uszczęśliwić to śmierć - mówi kobieta. Poprosiła lekarza - przy pełnej akceptacji swojej rodziny - o dokonanie eutanazji.
Jednak lekarz skorzystał ze swoich uprawnień i odmówił kobiecie, tłumacząc, że nie są spełnione podstawowe warunki „poważnej i nieuleczalnej choroby" oraz, że „cierpienia staruszki nie są trwałe, nie do uśmierzenia i nie do wytrzymania".
Po tej odmowie kobieta próbowała sama odebrać sobie życie, ale nie wystarczyło jej sił, aby podciąć sobie żyły. Gdy personel zabrał jej nóż z pokoju, rozpoczęła strajk głodowy.
Na piśmie zażądała też, aby w razie pogorszenia się jej stanu, nie rozpoczynać karmienia sondą, nie odwozić do szpitala i nie reanimować. Mało tego, zaapelowała do władz, aby rozszerzyć prawo do eutanazji na osoby znajdujące się w jej położeniu.
W 2008 roku w Belgii przeprowadzono 705 legalnych eutanazji - o 210 więcej niż rok wcześniej i trzy razy więcej niż w 2003 r. Średnio 80 proc. przypadków dotyczy chorych na raka.
MM/Kontakt/PAP
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

