Taką zmianę w ustawie o wyborze prezydenta RP jednogłośnie przegłosowali w piątek posłowie. Jednocześnie tylko Polak mieszkający w kraju może być poręczycielem kredytów bankowych zaciąganych przez komitet wyborczy kandydata. Jeśli zapisy podtrzyma Senat i podpisze prezydent, będą obowiązywać już w najbliższych wyborach prezydenckich.
- To wycina tzw. starą Polonię – mówi "Rzeczpospolitej" osoba z otoczenia prezydenta Lecha Kaczyńskiego, którego w 2005 roku poparło kilkanaście tysięcy Polonusów z USA.
Poseł PO z komisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia projektów ustaw z zakresu prawa wyborczego Marek Wójcik namawia Polonię do wspierała kandydatów zaangażowaniem, a nie darowiznami.
- Nie można oddzielać Polaków mieszkających w kraju od tych, którzy są na emigracji – twierdzi Danuta Piątkowska z Rady Instytutu Józefa Piłsudskiego w Nowym Jorku. – Odcinanie nas od możliwości wsparcia finansowego wybranych kandydatów nie jest dobrym rozwiązaniem.
Jeśli zmiany wejdą w życie to najbardziej uderzą w kampanię Lecha Kaczyńskiego, który w 2005 roku wygrał drugą turę wyborów prezydenckich w USA, zwyciężając m.in. w Chicago, Nowym Jorku i Los Angeles. Donald Tusk dostał najwięcej głosów od Polaków przebywających w Chinach, Iraku i Europie – głównie od młodych emigrantów, którzy wyjechali z Polski na kilka lat, by się dorobić, i często nadal są zameldowani w kraju.
- Sądzę, że jednym z powodów tego typu zmian może być fakt, iż akurat w Stanach Zjednoczonych sympatie polityczne Polonii są bardzo jasno i wyraźnie określone – mówi Teofil Lachowicz ze Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce. - Być może rządzącym w Polsce chodzi więc o to, by pozbawić część Polonii, zwłaszcza tę, która ma pieniądze i mogłaby wspierać konkretnych kandydatów, wpływu na bieżącą sytuację polityczną w Polsce – dodaje.
MaRo/Rp.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

