Portal Fronda.pl: Nie milkną echa skandalicznej formy protestów przeciwko ustawie o ochronie życia, którą, być może, przyjmie parlament. Środowiska lewackie naturalnie nie są zainteresowane dialogiem. Gdyby jednak miał pan poseł spróbować wytłumaczyć, dlaczego zmiana w prawie jest potrzebna, co by pan powiedział?
Stanisław Pięta, PiS: Nienarodzone dziecko ma swoją ludzką godność. Ma prawo do istnienia. Jest człowiekiem, którego nie wolno zabić. Nie leży w naszej mocy podejmowanie decyzji o uśmierceniu bezbronnego człowieka. Trzeba zachować pełen szacunek dla kobiet, dla matek, które stają przed różnymi dylematami życiowymi, czasami w bardzo trudnych okolicznościach. Zabicie dziecka nie może być jednak rozwiązaniem żadnego problemu. Jest wprost przeciwnie: Uśmiercenie dziecka dokłada do wszystkich trudności jeszcze jeden, olbrzymi problem. Jest bardzo wiele innych możliwości. Nie brakuje małżeństw bezdzietnych, które czekają na potomstwo. Nie ma konieczności zabijania dziecka. W każdej diecezji pomoc kobietom, które popadły w życiowe tarapaty, oferuje Kościół. To mieszkania, opieka, wyżywienie… Dziecka nie wolno zabijać. Na przykazaniu „Nie zabijaj!” opiera się cała nasza cywilizacja i kultura. Człowiek ma prawo do życia od momentu poczęcia do naturalnej śmierci. Musimy to szanować – dziecka nie wolno zabijać.
Jak ocenia pan poseł dotychczasową – jeśli można to tak nazwać – debatę nad tematem ochrony życia? Środowiska lewackie przyzwyczaiły nas do paradoksalnej retoryki, która usiłuje wykazać kwadraturę koła, udając, że człowiek w łonie matki to nie człowiek, a „płód”. W ostatnich dniach przekroczono jednak kolejną linię. Protesty, w których profanuje się mszę świętą, obraża polską historię – a wszystko na tle postulatu dopuszczalności zabijania ludzi.
Na pewno nie możemy tolerować sytuacji, w której feministki, aborcjonistki naruszają spokój wiernych w czasie nabożeństw. Jakiekolwiek zakłócenie mszy świętej jest niedopuszczalne i jest przestępstwem, a zatem musi być ścigane przez wymiar sprawiedliwości. Co do pozostałych kwestii… Ja nie odmawiam nikomu prawa do posiadania własnego zdania i do wyrażania go także przez rozmaite protesty. Żyjemy w wolnym kraju i każdy może demonstrować jak długo chce i tam, gdzie uważa to za stosowne. Natomiast jako parlamentarzyści odczuwamy odpowiedzialność za wewnętrzne sprawy Polski. Chcemy, by były poukładane jak najlepiej. Chcielibyśmy swego rodzaju równowagi i spokoju. W ramach tej równowagi i kompromisu nie może być jednak zgody na pozbawianie życia naszych obywateli w świetle polskiego prawa.
W ubiegłym roku zabito zgodnie z prawem około tysiąca dzieci nienarodzonych. Nie możemy przymykać na to oczu: Nie tylko jako katolicy, ale także po prostu jako ludzie, na których spoczywa odpowiedzialność za stanowienie prawa. Dążenie kobiety do uśmiercenia własnego dziecka z uwagi na przypuszczenie o jego chorobie czy okoliczności jego poczęcia musi zostać właściwie ocenione. Nie wytrzymuje ono konfrontacji z koniecznością troski o życie tego dziecka. Nawet jeżeli mamy do czynienia z poczęciem w wyniku przestępstwa, to przecież nie dziecko jest temu winny. Gdy chodzi z kolei o podejrzenie co do niepełnosprawności tego dziecka… Obok wielu innych kluczowych argumentów można wskazać też na mylność diagnoz. Przypadków błędów lekarzy jest wiele. Dziecko, które według diagnozy miało urodzić się chore, rodzi się zupełnie zdrowe. Niedawno w Australii matka, która zaszła w ciążę bliźniaczą, zdecydowała się na zabicie jednego z dzieci, które miało być chore. Lekarz pomylił się jednak i zabił zdrowe dziecko. W Polsce nie może dochodzić do takich działań. Każde dziecko musi mieć prawo do życia. Każdemu musimy dać szansę. Nikogo nie wolno skazać na śmierć w wyniku przypuszczenia podjętego na podstawie nie zawsze wiarygodnych procedur medycznych.
Debatujemy dziś o zakazie mordowania dzieci nienarodzonych. Bez większego echa przeszła jednak deklaracja pana ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła dotycząca tak zwanych pigułek „po”. Minister zapowiedział, że nie będą dostępne bez recepty – dostępne jednak pozostaną. Tymczasem wiadomo, że mogą one prowadzić do śmierci zarodka. Jak przyjął pan poseł tę decyzję ministra?
Decyzja pana ministra, ograniczająca dostępność tego środka, jest krokiem we właściwym kierunku. Wprowadzenie tych pigułek do sprzedaży przez ministra Arłukowicza – w dodatku w Wielki Piątek! – było skandalem. Zaznaczam przy tym, że wolałbym, by ten środek został zupełnie wycofany ze sprzedaży.
Minister mówi jednak, że w sprzedaży ta pigułka będzie.
Uważam, że gdyby zakazano sprzedaży tego środka, byłaby dobra decyzja, mająca na celu także troskę o zdrowie kobiet. Mam nadzieję, że dojdzie również do takiego kroku.
Dziękuję za rozmowę.
