Luiza Dołęgowska, Fronda.pl: Dzisiaj przed komisją śledczą zeznawała policjantka, pani aspirant Katarzyna Tomaszewska, której zlecono dochodzenie w sprawie Amber Gold. Czy kolejny etap przesłuchań dostarczył ważnych informacji?
Poseł Stanisław Pięta, członek komisji śledczej ds. afery Amber Gold: Mamy pewną różnicę w zeznaniach. Pani policjantka, zeznając w postępowaniu dyscyplinarnym, które toczyło się przeciwko prokurator twierdziła, że współpraca z panią prokurator Kijanko układała się pozytywnie, że kontaktowała się pisemnie i telefonicznie bez problemów. Dzisiaj, przesłuchiwana przez komisję stwierdziła, że miała problemy w kontakcie telefonicznym, że prokurator Kijanko nie odbierała od niej telefonów, jej propozycje były ignorowane, czy wręcz wyśmiewane oraz że nie czuła się gospodarzem tego postępowania. Była zauważalna znacząca rozbieżność między wcześniejszymi a obecnymi zeznaniami. Z jednej strony mamy postępowania przed sądem dyscyplinarnym, gdzie pani policjantka ocenia współpracę jako pozytywną, a tutaj mamy odmienne twierdzenia.
F: Czy policjantka wyjaśniała, skąd wzięły się różnice w tych zeznaniach?
Stanisław Pięta: Twierdziła, że wówczas nie stawiano jej szczegółowych pytań, natomiast zdumiewająca jest różnica w konkluzjach – w tamtym postępowaniu współpraca przez panią Katarzynę Tomaszewską została oceniona pozytywnie, a tutaj wyraźnie odmiennie.
F: Jak komisja się do tego ustosunkowała?
Stanisław Pięta: Nadal podejmujemy czynności zmierzające od ustalenia nieobecności pani prokurator Kijanko. Zwróciliśmy się właśnie do Prokuratora Generalnego o zabezpieczenie dokumentacji medycznej, na podstawie której pani prok. Kijanko uzyskała zwolnienie lekarskie. Myślę, że wszystkie możliwości, jakie wynikają z Kodeksu Postępowania Karnego zostaną wykorzystane, celem zachęcenia prok. Kijanko do złożenia wyjaśnień przed komisją.
F: Jak Komisja ocenia takie rozbieżności?
Stanisław Pięta: Mamy sytuację, gdy prokurator referent nie wydał podstawowych postanowień o zabezpieczeniu dokumentacji, przeprowadzeniu przeszukania, sprawdzeniu depozytów w BGŻ, gdzie rzekomo miało być przechowywane złoto, zakupione przez pana Marcina P. Spółka miała wynajęte skrytki w banku, z tego co pamiętam – cztery skrytki, ale korzystała tylko z jednej, kilkakrotnie.
Samo sprawdzenie depozytów, polegające na przechowywaniu kruszców w BGŻ przyniosłoby bardzo istotne ustalenia, podobnie, postanowienia o zabezpieczeniu rachunków bankowych, Nie sprawdzona przepływów środków finansowych na tych rachunkach. Zaniedbania były rażące.
F: Kto w następnym etapie będzie przesłuchiwany?
Stanisław Pięta: Jutro mamy przesłuchiwać dwóch świadków: będzie to pan Dariusz Różycki i pan Marek Siemczonek. Pan Siemczonek był naczelnikiem Wydziału ds. Przestępczości Zorganizowanej w Prokurtaurze Okręgowej w Gdańsku. Pan Różycki to prokurator z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, który sprawował nadzór nad sprawą Amber Gold i był odpowiedzialny za przekierowanie dokumentów od przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego - do prokuratora Seremeta.
Lista świadków, których komisja już do siebie zaprosiła i ustaliła dzień, na który są wezwani, jest nadal długa i oprócz osób, które były do tej pory przesłuchiwana w sprawach, nadal mamy jeszcze do przesłuchania 15 świadków, nie mówiąc o pani prokurator Kijanko.
F: Czy te osoby to prokuratorzy z prokuratury w Gdańsku-Wrzeszczu?
Stanisław Pięta: To są biegli, głównie prokuratorzy, również i prokurator, który był odpowiedzialny za podanie nieprawdziwych informacji o rzekomym naprawieniu szkody przez pana Marcina P. Mamy szczegółowo zaplanowaną pracę na cały listopad i grudzień.
F: Ile czasu potrwa jeszcze śledztwo prowadzone przez komisję?
Stanisław Pięta: Pani przewodnicząca Małgorzata Wassermann określiła czas pracy komisji na dwa lata. Nie ma innej drogi, bo jeśli mamy rzetelnie wywiązać się z obowiązków, nałożonych na Komisję śledczą przez Sejm i jeżeli mamy odpowiedzialnie podejść do oczekiwań obywateli, to nie możemy prac Komisji zakończyć w ciągu dwóch-trzech miesięcy, jak sugerowano.
Dziękuję za rozmowę
