Stanisław Pięta, PiS: Myślę, że pogląd na temat tego, co się wydarzyło należy budować z pominięciem ustaleń komisji Millera, polskiej prokuratury i wywodów generał Anodiny. Jedno wiemy na pewno – wbrew prawu śledztwo zostało przekazane Rosjanom. Nie uwzględniono porozumienia pomiędzy resortami obrony polskiego MSZ i rosyjskiego ministerstwa spraw wojskowych. Ta umowa dotyczyła właśnie wypadków wojskowych. Konwencja chicagowska, na którą się powoływano przekazując śledztwo Rosjanom, jest w moim przekonaniu rozwiązaniem bezprawnym. Premier Tusk miał to ustnie ustalać z premierem Putinem, nie znamy szczegółów – to sytuacja kuriozalna.
Kolejna sprawa dotyczy techniki prowadzenia postępowania. Mogę długo wymieniać: brak zabezpieczenia miejsca zdarzenia, nieprawidłowe pobranie i badanie dowodów, brak rekonstrukcji wraku, brak informacji o tym, gdzie dana część wraku znajdowała się po katastrofie, taśmy z wieży kontrolnej zginęły, nierozkradzione do tej pory resztki wraku nie wróciły do Polski, podobnie jak czarne skrzynki, telefony komórkowe pasażerów, telefon satelitarny, broń funkcjonariuszy BOR. Polskie władze nie uczyniły nic, aby śledztwo rosyjskie prowadzone z zachowaniem minimalnych standardów. Gdy PiS zgłaszał propozycję uchwały Sejmu w tej sprawie, wszystkie partie prorosyjskie z Platformą na czele, głosowały przeciwko projektowi.
Wiemy na pewno, że samolot rozpadł się na kilkadziesiąt tysięcy części przy stosunkowo niewielkiej wysokości i prędkości. Taki rozrzut szczątków jest niewytłumaczalny. Ze zdjęć satelitarnych wynika, że w pierwszych dniach po tragedii części wraku zmieniały położenie. Z nagrań zrobionych na miejscu wynika, że części były demolowane – pamiętamy wszyscy scenę, kiedy rosyjski funkcjonariusz rozbija łomem szyby samolotu. To niszczenie dowodów! Szkło absorbuje przecież cząsteczki, jakie mogły się wyzwolić w ewentualnym wybuchu.
Zarówno postępowanie komisji Millera, jak i postępowanie prokuratury, która nie dopełniła swoich podstawowych obowiązków (nie przeprowadzono sekcji zwłok, fundamentalnej czynności śledczej) to szereg rażących zaniedbań. Wszyscy prokuratorzy, którzy podejmowali te decyzje, w przyszłości staną przed sądem.
Wciąż wiemy bardzo niewiele na temat 10 kwietnia 2010. Widzimy, że polski rząd zachowuje się w sposób niejasny, a polska prokuratura nie podejmuje wymaganych przez prawo działań. Rząd nie reaguje na kłamstwa i manipulacje Rosjan. Przypomnę, że gdy gen. Anodina przedstawiała swój kłamliwy raport, w którym oskarżono gen. Błasika o to, że był pod wpływem alkoholu, nie było żadnej reakcji. Premier wypoczywał wtedy w Dolomitach. Nie było żadnej kontry, a już wtedy dysponowaliśmy nagraniami z wieży, z których jednoznacznie wynikało, że polski samolot był sprowadzany przez kontrolerów lotu nieprawidłowo. Mówiono im, że są „na kursie i na ścieżce”, co było nieprawdą. Wiedzieliśmy to, mogliśmy kontrować kłamliwe wersje Anodiny, ale rząd tego nie zrobił.
Co więcej, trzeba przypomnieć to, o czym mówił nieżyjący już gen. Petelicki. Bezpośrednio po katastrofie, ze ścisłego kierownictwa Platformy (Tusk-Arabski-Graś) miał wypłynąć SMS. Wynikało z niego, że za wszystko winę ponoszą piloci, a do lądowania skłonił ich prezydent Kaczyński.
Na każdym etapie, od przekazania tupolewa do remontu, mamy do czynienia z niewyjaśnionymi, w dodatku niepokojącymi działania. To m.in. gra z Putinem na rozdzielenie wizyt w Katyniu, tajemnicze rozmowy Arabskiego w restauracji, rozsyłanie SMS, o których mówił gen. Petelicki, oddanie śledztwa Rosjanom, brak reakcji na kłamstwa Anodiny, brak sekcji zwłok, zero reakcji na niszczenie wraku czy wycinanie drzew na miejscu katastrofy, brak udziału polskich archeologów w badaniach... Mamy do czynienia z olbrzymim zakłamaniem polskiej elity rządzącej, łącznie z haniebną postawą prezydenta Komorowskiego, który jeszcze przed końcem prac komisji Millera powtarzał za Anodiną głupstwa na temat prób lądowania tupolewa we mgle. To świadczy o totalnej kompromitacji polskiej polityki i funkcjonariuszy najwyższego szczebla. Polska pogrąża się w hańbie.
Ale na szczęście nie brak ludzi, którzy widzą te wszystkie zaniedbania. My nie będziemy na to przymykać oczu. Nie będziemy się przyzwyczajać, jak radził minister Sikorski, do tego, że Rosja „to taki kraj”. Ci, którzy dopuścili się zdrady stanu, prędzej czy później staną przed niezawisłymi sądami.
Not. mbw
