Sędziowie (choć trzeba przyznać niejednomyślnie) stwierdził, że stan wojenny wprowadzono niezgodnie z prawem PRL, przypomniał, że doprowadził do ofiar śmiertelnych, pogwałcenia swobód obywatelskich i pogłębienia zapaści gospodarczej.

Wszystko to nie doprowadziło jednak do skazania Kani, bowiem sąd uznał, że byłego genseka nie można uznać za członka tej zbrojnej grupy, bo „opowiadał się za politycznym rozwiązaniem sytuacji”. Problem polega tylko na tym, że prywatne opinie Kani nie przeszkodziły mu w podpisaniu w marcu 1981 r. dwóch dokumentów przygotowujących stan wojenny, które mówiły o bezprawnym pozbawianiu obywateli wolności.

TPT/Rp.pl