Od I kwartału 2009 do I kwartału 2011r., ilość kredytów udzielanych we frankach szwajcarskich spadła z 30 do 6%. Jest to strukturalnie coraz mniejsza ilość zobowiązań zaciąganych we frankach. Jednak liczba głównie udzielonych kredytów mieszkaniowych, jest wciąż większa niż tych zaciąganych w złotówkach. Ludzie, którzy wzięli kredyty we frankach muszą być przygotowani na oszczędzanie i twarde spłacanie.
Jest kilka powodów tak wysokiej ceny franka szwajcarskiego:
Po pierwsze, problem jest związany z kryzysem strefy euro i wynika z tego, że rynki znają siłę gospodarki szwajcarskiej, a budżet tego kraju jest zrównoważony, co sprawia, że Szwajcarie jest oceniana jako bezpieczna przystań.
Po drugie, chwiejność europejskiego systemu bankowego jest duża i to wynika z problemów Grecji, Włoch czy Portugalii. To są skomplikowane obliczenia - jak się wycenia to, co bank w danym kraju posiada, co jest jego kapitałem. Obligacje krajów euro, które są bliskie bankructwa, są traktowane jako coś, co się posiada, ale jako gotówkę, a nie jako zobowiązanie. To może na pewnym etapie wywrócić finansowo bardzo wiele banków.
Po trzecie, problem z frankiem polega też, na odchodzeniu od dolara jako waluty rezerwowej. Jest więc zwiększony popyt na franka, którego jest dosyć mało w obiegu. Używa go nie tylko Polska, ale w jeszcze większym stopniu inne kraje Europy Środkowej.
Dopóki nie zostanie opracowany plan likwidacji problemów finansowych w strefie euro - kredyty bankowe będą drożeć. Nie zanosi się więc na przełom – podkreśla Staniłko.
Notował: Jarosław Wróblewski

