- To będzie trudny rok, dlatego, że otoczenie geopolityczne, gospodarcze nie poprawi się, a raczej pogorszy. Z kolei w Polsce jeżeli dojdzie do jakiegoś załamania się motoru wzrostu, a z drugiej strony będzie atak na złotówkę poprzez spekulacje finansowe, to nasz relatywny dobrobyt, w którym żyjemy może bardzo szybko zniknąć i to może doprowadzić do politycznych konsekwencji. Pojawią się silnych grup interesów w obozie rządzącym dbające o swoje przywileje, do których oszczędzając będzie próbował się dobrać premier Tusk.

 

Taka sytuacja miała miejsce w 2009 r., gdy trzeba było w połowie roku poprawiać budżet. Budżet w Polsce oparty jest o zwiększone dochody, przy zwiększonych podatkach, a nie o jakieś formy oszczędności.

 

Na scenie polityczno-medialnej będzie bez specjalnych zmian. Czeka nas mozolny czas poszukiwania lidera prawicy, będą różni aspiranci i stary lew pilnujący swojej pozycji - dodaje Staniłko. 

 

Not. Jarosław Wróblewski