Jak dotad jest tylko jeden sondaż, który mówi nam, że powstała duża przewaga PiS nad PO i pozostałymi partiami. Zagrożenia jak utrzymać ten wynik są potrójne:


Po pierwsze: nie wiadomo, czy jest to sytuacja trwała. Czy jest to jakiś socjologiczny ewenement, który się potwierdzi również w kolejnych badaniach. Poza tym, ten wzrost poparcia jest ponadstandardowo duży i należałoby go gruntownie wyjaśnić.


Po drugie: jest obawa, że nastąpi mobilizacja przestraszonych, medialno-społeczna reakcja lękowa, na którą PiS nie ma większego wpływu i kontroli. Ona będzie oddziaływać na odbiorów przesłania i działań partii. Można oczywiście starać się temu przeciwdziałać, ale to zawsze jest trudne.


Po trzecie: jest pytanie ilu ojców odniosło tutaj sukces i jak szybko będą oni chcieli skapitalizować ten sukces, zwłaszcza w formie przesunięcia się w górę hierarchii wewnątrz partii. Tak naprawdę największe zagrożenie jest wewnątrz partii - to się nie pokłócić się, nie dać się skłócić. Należy też pamiętać, że opozycyjne status quo ma też wielu zwolenników, którzy w momencie aktywizacji partii tracą w wewnętrznych notowaniach.


Trzeba jasno zidentyfikować przyczyny wzrostu popularności i jeśli on faktycznie nastąpił to starać się zbudować trwałe podstawy w linii politycznej, aby skutecznie reagować na zmiany, podążać za tematami, które ludzi żywo interesują. Jeśli partia nie reaguje de facto na ruchy popularności i głosi swój program w oderwaniu od zmian społecznego poparcia, to będzie bardzo silnie zależna od ogólnych symptomów kryzysowych. Innymi słowy, jest skazana na sukces w momencie kryzysu, co jest przekleństwem w momencie przejęcia władzy. Należy raczej aktywnie definiować problemy, nazywać je i pomagać ludziom je rozumieć, czyli iść na przód a nie wracać do starego dyskursu.


Tak to wygląda w największym skrócie - mówi Staniłko.

 

Not. Jarosław Wróblewski