Zacznijmy od krótkiego przedstawienia języka, bo już on sam jest fascynujący. Dziennikarze „Rzeczpospolitej” nie robią nic innego, tylko „zohydzają”, „zieją”, „zjadają własny ogon”. Ale to nie wszystko, co więcej nie umieją pisać (o tekście Piotra Semki Stasiński pisze, że jest on „ociężałym elaboratem”), są „urzędnikami frontu ideologicznego PiS (to o Bronisławie Wildsteinie). Nie ma też co ukrywać, że to nie wiedza i talent zapewnia najlepszym publicystom wierszówkę, a „nieutulona nienawiść do «GW»”.

Uff, tyle na początek. Ale warto zacytować także dłuższe fragmenty tego wiekopomnego dzieła wicenaczelnego „Gazety Wyborczej”. „Paszkwilancki tekst o dziennikarce «Gazety Wyborczej» Agnieszce Kublik ogłosił Piotr Gursztyn w wydaniu internetowym «Rzeczpospolitej». Gazeta ta, której autorzy od lat częstują naszych autorów obelgami typu «cyngiel», tym razem znalazła sobie sojusznika wyjątkowo obmierzłego w osobie Włodzimierza Czarzastego. Proste to i chamskie, jak blog Czarzastego” – oznajmia Stasiński.

A dalej jest jeszcze zabawniej. „«Rzepa» osłaniała własną piersią Jarosława Kaczyńskiego, jego partię i jego rząd w koalicji z nacjonalistami, populistami i Rydzykiem przed krytyką ze strony «Gazety», zohydzając nas na różne sposoby. Dziś wierna «Rzepa» zohydza nas nadal, a także innych dziennikarzy, którzy jakoś do partii Kaczyńskiego się nie przekonali” – oznajmia wicenaczelny „GW”.

Dobra, tyle starczy. Szersze cytowanie byłoby przesadą. Ale tyle wystarczy, by doskonale zrozumieć, czym jest manipulacja. I to taka cepem robiona, bez najmniejszej nawet finezji. W każdym razie „Gazecie Wyborczej” gratulujemy dziennikarskich standardów i wicenaczelnego.

Tomasz P. Terlikowski

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »