Stacje podają różne powody. TVP powołuje się na Art. 6 rozporządzenia Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, w myśl którego osoby prowadzące na antenie publicznej TV programy informacyjne, publicystyczne i skierowane do dzieci, nie mogą występować w reklamach. W dziesięciosekundowym spocie występuje współtwórca filmu, Jan Pospieszalski, który prowadzi w „Jedynce” program „Warto rozmawiać”.

- To nie jest reklama komercyjna. Nie otrzymuję za nią żadnych pieniędzy, sam program był emitowany na antenie telewizji publicznej. Nie można tego porównywać do reklamowania choćby opon – mówi portalowi Fronda.pl Jan Pospieszalski. Według naszych informacji reklamodawcy usunęli już ze spotu postać publicysty, została w niej jedynie reżyserka filmu, Ewa Stankiewicz. Warunki stawiane przez TVP zostały spełnione, więc stacja wyemituje reklamówki zgodnie z planem, w poniedziałek.

O wiele większe wymagania postawiły stacje Polsat i TVN. Z dziesięciosekundowego spotu miał zniknąć nie tylko Pospieszalski, ale także Ewa Stankiewicz, fragmenty filmu i jakiekolwiek wypowiedzi. Pozostać miała jedynie okładka płyty i suche informacje na temat daty wydania „Rzeczpospolitej”.

W pierwotnej wersji Pospieszalski miał nakłaniać czytelników „Rzeczpospolitej” do samodzielnej oceny filmu, który jednych przeraził, a innym dał nadzieję. - Ten film ma bardzo wielu wrogów. Próbuje się go za wszelką cenę zagłuszyć – komentuje sytuację publicysta w rozmowie z portalem Fronda.pl.

sks

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »