Marszałek Ewa Kopacz przyznała sobie i zastępcom ćwierć miliona złotych rocznych nagród. Kopacz dostała 45 tys. zł, a wicemarszałkowie Cezary Grabarczyk (PO), Marek Kuchciński (PiS), Wanda Nowicka (Ruch Palikota), Eugeniusz Grzeszczak (PSL) i Jerzy Wenderlich (SLD) po 40 tys. zł. Gdy sprawę ujawnił "Super Express", wybuchł skandal, Kopacz zdecydowała o "zamrożeniu nagród do końca kadencji Sejmu". Partia Palikota wycofała jednak swoje poparcie dla Nowickiej i jeśli zbiorą 15 podpisów, to wniosek o odwołanie Nowickiej złożą już dziś. Na nic zdała się jej deklaracja, że odda nagrodę na cele charytatywne. Metro informuje, że uzasadnionie są podejrzenia, że wyrok na Nowicką zapadł wcześniej. Możliwe też, że to kolejny happening Palikota obliczony na doraźny zysk polityczny.
Oburzyła się głośno prof. Magdalena Środa: „To fatalna decyzja! Obliczona wyłącznie na drobny wzrost popularności sondażowej. Jakiś polityczny strateg wymyślił, że "to się opłaci". Twierdzę, że na bardzo krótko. Nowicka mogła zostać ukarana naganą, ale pozbawienie jej tej funkcji to bezmyślność. Nikt przecież i tak nie uwierzy, że motywem był ascetyzm moralny członków tej partii. Wanda Nowicka to ikona walki o prawa kobiet. Popełniła niewątpliwie wielki błąd, ale "kara" jest nieproporcjonalnie duża. Palikot miał duże poparcie wśród kobiet, dlatego że docenił osiągnięcia Nowickiej i wprowadził parytety na listach wyborczych. Teraz, po akcji spalenia czarownicy przez "ascetycznie moralnych członków partii", to wsparcie odpłynie.” - pisze Środa.
Środa, niewątpliwie jest zaskoczona nieobliczalnością Palikota. Pisze o bezmyślności, straszy odpływem poparcia. Chyba zaczęła się wojna zdradzonych feministek z Palikotem. Pytanie, kto zastąpi Nowicką? Ktoś jeszcze gorszy?
JW/Metro
