Ale nie jest to jedyny cud, którym zachwyca się Środa. „To cud, że są jeszcze ludzie, którzy nie ulegają religijnemu oportunizmowi posyłania dzieci na religię, do komunii i stadnemu chodzeniu do kościoła, bo 'tak wypada', bo 'nie warto się wyłamywać'. To cud, że są jeszcze ludzie, dla których ateizm jest stanem normalnym, a wiara w cuda, egzorcyzmy i melioracyjna moc pielgrzymek - czymś nadzwyczajnym” - oznajmia prof. Środa.
A mnie trudno nie zadać pytania, w jakim mieście mieszka Środa. W Warszawie bowiem, gdzie ja mam szczęście żyć, większość ludzi stadnie do kościoła nie chodzi. Praktykuje tu bowiem zaledwie 18 procent mieszkańców. Jeśli więc mamy mówić o stadności, to stadne jest tu raczej „niepraktykowanie”, agnostycyzm i wrogość do Kościoła, której doskonałym eksponentem jest Środa.
Doskonały przykładem odklejenia profesor od rzeczywistości jest również sugestia, że obecność krzyży jest dowodem na fundamentalizm Polski. Cóż, w takim razie krajami fundamentalistycznymi są również Austria, Włochy, o niemkieckiej Bawarii już nie wspominając.
TPT/Gazeta Wyborcza
