Jako filozof nie mam wątpliwości, że filozofii trzeba bronić jak niepodległości. Nauka myślenia dla niego samego, nauka czysta, której celem nie jest nic poza mądrością – są wartościami, które powinny być obecne na uniwersytecie, jeśli nie ma się on stać szkółką zawodową. I dlatego w pełni popieram list intelektualistów, którzy apelują o ratowanie instytutów filozofii. Niestety ta szlechatna inicjatywa posłużyła Magdalenia Środzie do zaatakowania... teologii, która też przecież wcale nie ma się dobrze.
„Być może więc filozofię na Uniwersytecie w Białymstoku zastąpi teraz Instytut Egzorcyzmów, bo dziś to bardzo popularna, innowacyjna i rentowna dziedzina "wiedzy". Nabór studentów będzie wielki, sukces ekonomiczny gwarantowany, a i błogosławieństwo władz kościelnych zapewnione. Dzięki egzorcyzmom żaden gender na uczelni się nie zalęgnie” - napisała, w skądinąnd słusznym tekście Magdalena Środa.
I tych kilka zdań psuje cały efekt słusznego tekstu. Poza tym pełen jest słusznych uwag o tym, że bez filozofii uczelnia stanie się specjalistyczną szkołą zawodową. Nie sposób nie zgodzić się też z opinią na temat dorobku minister Kudryckiej. „Już reforma wprowadzana skwapliwie i z sukcesem przez prof. Kudrycką zrobiła z uniwersytetów fabryki produkowania punktów i miejsca intelektualnego wyrobnictwa nastawionego na zbieranie własnych cytowań (oczywiście w języku angielskim; pogarda dla języka polskiego jest dziś na uczelniach ogromna). Jeśli jeszcze usuniemy z tych "zreformowanych" uniwersytetów filozofię, a wraz z nią inne wydziały nierentownej humanistyki, możemy - paradoksalnie - pożegnać się z ideą "innowacyjnego społeczeństwa opartego na wiedzy". Nie będzie ani innowacji, ani wiedzy, ani kultury. Będą punkty” - przekonuje Środa.
A dalej z pasją broni filozofii. „Filozofia przekazuje też wiedzę o wartościach i ideach, na których zbudowana jest nasza wspólnota kulturowa. Tak zwany proces boloński reformujący szkolnictwo europejskie miał służyć nie tylko zwiększeniu konkurencyjności naszej gospodarki, ale także głębszej integracji wokół dziedzictwa i wyzwań duchowych wspólnej Europy. Uniwersytet, w przeciwieństwie do szkół zawodowych, powinien więc przekazywać nie tylko wiedzę i umiejętności, ale też czynić z absolwentów ludzi kultury. Kimże będzie absolwent uniwersytetu bez wiedzy o Platonie czy Arystotelesie ? Jak można zajmować się prawem, gdy się nie wie, czym jest sprawiedliwość, jak można prowadzić wolne badania naukowe, gdy się nie wie, czym jest wolność? Jak w ogóle można zorientować się w świecie, gdy się nie wie, kim jest człowiek i świat?” - podkreśla.
I aż trudno nie zadać pytania, po co przy okazji atakuje teologię czy egzorcyzmy. To bowiem nie religia a wąsko pojmowany ekonomiczny utylitaryzm prowadzi do likwidacji studiów... A za wszystkim stoi nie Kościół a Donald Tusk. Trudno więc nie uznać, że Środa ma antykatolicką obsesje.
TPT/Wyborcza.pl
