Komenda Rejonowa Policji Warszawa Śródmieście zbada tragiczny przypadek obrońcy krzyża, który podczas modlitewnego czuwania na Krakowskim Przedmieściu został kopnięty przez chuligana. Próbował bronić przed napastnikiem kobietę i otrzymał potężny cios nogą w klatkę piersiową. Miesiąc po tym zdarzeniu Jan Klusik nagle zmarł. Wiadomo, że leczył się na serce. Czy jego śmierć nastąpiła w wyniku urazów, jakich doznał?

"Nasz Dziennik" nie przesądza tej sprawy. Według niego "powinny to ustalić powołane do tego organa". Gazeta przypomina, że na Krakowskim Przedmieściu był prowadzony bieżący monitoring, tymczasem do tej pory sprawca ataku wciąż przebywa na wolności.

Według mecenasa Piotra Kwietnia fundamentalne znaczenie dla ewentualnego dochodzenia przyczyn śmierci pana Klusika ma przeprowadzenie sekcji zwłok. - Trzeba na początku doprowadzić do ustalenia przyczyny zgonu. Jeżeli okazałoby się, że był nią jakiś uraz klatki piersiowej, który nastąpił w krótkim okresie przed zgonem, wtedy mamy poszlakę, że było to uszkodzenie związane z owym kopnięciem - tłumaczy mecenas Kwiecień.

Komenda Rejonowa Policji Warszawa Śródmieście do tej pory nie udzieliła odpowiedzi w kwestii możliwości wykorzystania taśm z monitoringu, jaki wówczas prowadzono przed Pałacem Prezydenckim, do identyfikacji sprawcy urazu, jakiego doznał Jan Klusik. Z kolei Monika Lewandowska z Prokuratury Okręgowej w Warszawie nic nie wie na temat zajścia na Krakowskim Przedmieściu. - Nie ma takiego zdarzenia. W Prokuraturze Rejonowej Śródmieście Północ nie odnotowano tego przypadku. Być może szpital zawiadomił jakąś inną prokuraturę, ale póki co nie mamy takiego zgłoszenia - zaznacza Lewandowska.

Urząd Miasta Warszawy podał, że ratusz przeznaczył na cele związane z sytuacją przed Pałacem Prezydenckim około 1 mln złotych. Problem w tym, że wydatki te nie zapobiegły licznym aktom przemocy, jakie miały miejsce na Krakowskim Przedmieściu.

eMBe/NaszDziennik

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »