Warszawski Sąd miał zdecydować o tym, czy w ekstradycja Zakajewa jest dopuszczalna prawnie. Wnioskowała o to Prokuratura Okręgowa w Warszawie. O wydanie Czeczena zabiega Rosja, która oskarża go o terroryzm.

Sąd umorzył jednak sprawę, stwierdziwszy że według prawa międzynarodowego warunkiem rozstrzygnięcia takiej sprawy jest obecność "osoby ściganej" na terytorium państwa, wezwanego przez inny kraj do wydania jego obywatela. Sąd przyznał, że udział takiej osoby w posiedzeniu nie jest obowiązkowy.

Sędzia podkreślił, że merytoryczne orzekanie w tej sprawie byłoby "groźnym precedensem" i "godziłoby w suwerenność państwa, w którym Zakajew przebywa" (chodzi o Wlk. Brytanię).

Decyzja sądu jest nieprawomocna. Polski obrońca Zakajewa mec. Radosław Baszuk oświadczył, że zaskarży tę decyzję sądu do wyższej instancji – pragnie on, aby polski sąd uznał prawną niedopuszczalność ekstradycji Zakajewa. Obrońca uważa, że skoro jedynym powodem umorzenia sprawy jest nieobecność Zakajewa, to z chwilą jego ewentualnego przyjazdu do Polski postępowanie mogłoby się nadal toczyć.

Mec. Baszuk powiedział też, że jedynym powodem nieobecności Zakajewa na posiedzeniu było niewydanie mu dotychczas przez władze Wlk. Brytanii nowego tzw. dokumentu podróży. W starym nie było już miejsca na nową wizę do Polski, a dotychczasowa wygasła. Zakajew ma od 2003 roku azyl polityczny w Wlk. Brytanii.

Adam Borowski, konsul honorowy Czeczeńskiej Republiki Iczkerii w Polsce,bardzo krytycznie ocenił decyzję sądu. Jego zdaniem uniemożliwia ona Czeczenowi wizytę w Polsce, czym realizuje politykę korzystną dla Kremla. Sprawa została bowiem umorzona, ale będzie mogła być wznowiona, jak tylko Zakajew pojawi się w Polsce. - Rosja nie chce, żeby on tu przyjeżdżał i robił politykę - stwierdził Borowski.

- Polska nie chce wydać Zakajewa Rosji, ale chce też mieć dobre stosunki z tym krajem – dodał również konsul. Zdaniem Borowskiego "polski rząd dopiął swego i dobrze to wymyślił".

roja/Tvn24.pl

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »