Sprawa zaginionych dokumentów SB zaczęła się po publikacji w czerwcu 2008 roku książki Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka „SB a Lech Wałęsa”. Autorzy wyrazili w niej pogląd, że za ich zdekompletowanie odpowiedzialny jest osobiście Wałęsa, który w dalszym ciągu może je przechowywać. Powołując się na tę publikację, wiele osób złożyło zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Wałęsę. Trafiły one do Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Jej pracę nadzorował ówczesny minister sprawiedliwości i prokurator generalny Andrzej Czuma, który w 2009 roku nakazał prowadzenie tego postępowania pionowi śledczemu IPN. Zgodnie z prawem Instytut może jednak prowadzić śledztwa dotyczące spraw, które miały miejsce przed 31 lipca 1990 roku, a w tym przypadku zawiadomienie dotyczyło przestępstw, które miały miejsce później, bo za prezydentury Wałęsy. W związku z tym pion śledczy IPN umorzy to śledztwo.
Nie zamyka to jednak sprawy. Prokuratorzy IPN uważają, że śledztwo powinno być prowadzone przez prokuraturę okręgową. A ściganie przestępstwa polegającego na ukrywaniu dokumentów SB stało się możliwe w 2006 roku, kiedy uchwalono ustawę o ujawnianiu dokumentów peerelowskich służb specjalnych. Za nielegalne dysponowanie takimi dokumentami grozi do dwóch lat więzienia, tyle samo za ujawnienie tajemnicy państwowej.
– Lech Wałęsa umieszczając ostatnio dokumenty na swojej stronie, sam dostarczył dowody potwierdzające to, co napisaliśmy w książce. Dla mnie sprawa jest oczywista. Powinna się nią zająć prokuratura i ABW odpowiedzialna za ochronę informacji niejawnych, a nie pion śledczy IPN – mówi „Rzeczpospolitej” Sławomir Cenckiewicz. – W ABW trwa analiza tej sprawy – mówi z kolei „Rzeczpospolitej” rzecznik ABW Katarzyna Koniecpolska-Wróblewska.
Jakie będą losy niedawnego zawiadomienia Krzysztofa Wyszkowskiego o umieszczeniu przez Lecha Wałęsę na swojej stronie internetowej tajnych dokumentów Urzędu Ochrony Państwa z września 1990 roku – na razie nie wiadomo. Prokuratura przekazała to pismo do IPN, ale jak dowiedziała się „Rzeczpospolita”, do Instytutu nie trafiło jeszcze uzasadnienie z prokuratury.
MJ/Rp.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

