Powstaje rządowy dekret, który mógłby zablokować procedurę odłączania Eluany na razie na 60 dni, podały dzisiaj włoskie media. - Pracujemy nad tym, by interweniować w tej sprawie - oświadczył premier Silvio Berlusconi. Presja czasu jest ogromna - dziś, najpóźniej jutro, dziewczynie zostanie odłączone odżywianie i zacznie powoli umierać.

Eluana Englaro stała się we Włoszech symbolem walki zwolenników prawa do śmierci z obrońcami życia wspieranymi przez Kościół katolicki. Urodzona w 1970 r. dziewczyna tkwi w głębokiej śpiączce od wypadku motocyklowego w 1992 r. Lekarze nie dają jej szans na powrót do zdrowia. Uszkodzenia mózgu skazuje Eluanę na trwały stan wegetatywny.

Sądy przez wiele lat odmawiały prośbom jej rodziny o przerwanie sztucznego odżywiania córki. Eutanazja we Włoszech jest nielegalna. Tymczasem pod koniec 2008 roku, sąd apelacyjny w Mediolanie dokonuje zadziwiającego zwrotu i wprowadza nowy typ argumentacji. Jak rozumują sędziowie - skoro Eluana nie ma szans odzyskać świadomości, to rodzina ma prawo zdecydować o jej śmierci. Jednak na pytanie o to, skąd można mieć pewność, że nie dający Eluanie szans lekarze nie popełniają błędu, odpowiedzi nie daje.

- To nie eutanazja. Ona nic nie czuje, a sztuczne podtrzymywanie jej ciała przy życiu jest upokarzające - argumentuje Beppino Englaro. Kłopot polega jednak na tym, że ojciec mimo zrozumiałych emocji, może się podwójnie mylić. Ani brak zewnętrznych reakcji na bodźce, ani subiektywne uczucie, że coś jest upokarzające, nie sprawia, że możemy usprawiedliwić zagłodzenie ludzkiej istoty.

Decyzja sądu wywołała we Włoszech szok. Zdominowany przez prawicę parlament usiłował obalić ją w trybunale konstytucyjnym jako próbę legalizacji eutanazji bez zgody parlamentu. Kiedy to nie poskutkowało, minister zdrowia Maurizo Sacconi zakazał wszystkim szpitalom udziału w zabijaniu pacjentki Eluany Englaro. To zmusiło rodzinę do wielotygodniowych poszukiwań ośrodka, gdzie Elauna mogłaby odejść pod opieką lekarzy i przy dodatkowym znieczuleniu, które wykluczy możliwość, by do jej mózgu dotarły jakiekolwiek bodźce bólowe. Wcześniej jednak, ojciec Eluany przekonywał, że jego córka niczego nie czuje. Jednocześnie na wszelki wypadek wolał zadbać o leki znieczulające.

Eluanę w poniedziałek 3 lutego, przewieziono do domu opieki "La Quiete" w Udine w północnych Włoszech. "La Quiete" nie musi podporządkowywać się zakazowi ministra Sacconiego, bo nie jest szpitalem. Engalro nie ma więc w nim statusu pacjentki. Sondy zostaną wyjęte w ciągu trzech dni. Przeciwne eutanazji ministerstwo zdrowia ostrzega, że wciąż szuka sposobów na powstrzymanie lekarzy. Batalia toczy się więc do ostatnich minut i staje się coraz bardziej dramatyczna.

Pod katedrą św. Ambrożego w rodzinnym mieście Eluany, Mediolanie, obrońcy życia przynoszą w geście symbolicznej troski o nią setki butelek z wodą. Można na nich przeczytać specjalne napisy: "Nie przerywajcie odżywiania", "Nie pozwólcie jej umrzeć z pragnienia".

Siostry zakonne z ośrodka hospicyjnego w Lecco, gdzie przez kilka ostatnich lat przebywała Eluana zapewniały, że mogą bezpłatnie opiekować się nią aż do naturalnej śmierci. Na suficie jej pokoju wisiał kolaż fotografii z jej dzieciństwa. - Na wszelki wypadek. Może się obudzi? - tłumaczyła siostra Rosangela, która codziennie wywoziła Eluanę na spacer do ogrodu.

- Eutanazja nie jest odpowiedzią na cierpienie - mówił niedawno do Włochów papież Benedykt XVI. Kardynał Javier Lozano Barragan apelował w "La Repubblica" - Powstrzymajcie tę rękę zabójcy. Nie wiem, jak inaczej można zdefiniować decyzję o tym, by nie dawać komuś jeść - argumentował.

Podobnie próbowano przekonywać, w 2005 r. by nie odłączać Amerykanki Terry Schiavo od urządzeń podtrzymujących jej niektóre funkcje życiowe. Jednak większość Włochów - według najnowszych sondaży - nie zgadza się z nauczaniem Kościoła. W tej sprawie Włosi popierają rodzinę Englaro.

Los Eluany przyspieszył we Włoszech dyskusję nad tzw. testamentem życia, w którym każdy mógłby określić, jak ma być leczony po utracie świadomości. Uzgadniany z episkopatem projekt Rocco Buttiglionego, zabrania odłączenia sztucznego odżywiania, jednocześnie pozwalając pacjentowi na odmowę chirurgicznego zabiegu umożliwiającego włożenie sondy pokarmowej. Gdyby to prawo obowiązywało wcześniej, ojciec Elauny nie mógłby odciąć jej sztucznego odżywiania, ale sama Eluana mogłaby zastrzec jeszcze przed wypadkiem, by nie wszywano jej sondy. I umarłaby już w 1992 roku.

 

Joanna Najfeld.

Joanna Najfeld dla Fronda.pl:

Zawsze kiedy słyszymy o "prawie do godnego odejścia" nieużytecznych, bezbronnych osób - jak Terri Schiavo czy Eluana Englaro - wmawia się nam, że chodzi o zaprzestanie uporczywej terapii dla dobra pacjenta. Musimy jednak mieć świadomość, że to wszystko diabelskie etykietki najgorszych okrucieństw jakich człowiek dopuszcza się wobec drugiej osoby.

Śmierć przez odwodnienie i zagłodzenie rozpowszechnili naziści w obozach koncentracyjnych. Wystarczy spojrzeć na zdjęcia historyczne, żeby pojąć jak wygląda "litość" proponowana Eluanie. Ciało odwadnianego człowieka pęcznieje od toksyn. Język i wargi puchną, pękają i krwawią. Oczy wychodzą z orbit. Skóra wrażliwieje tak skrajnie, że odpada płatami przy najlżejszym dotknięciu. Wysuszanie tkanek mózgowych powoduje konwulsje. Zagęszcza się krew, spada ciśnienie, podwyższa się tętno. Serce nie wytrzymuje i człowiek umiera.

Tak zakatowano Terri Schiavo. Miejsca kaźni pilnowała policja, żeby nikt nie zatrzymał egzekucji. Aresztowano dzieci i staruszki za próby wejścia do kliniki ze szklanką wody dla umierającej kobiety. Rząd amerykański uczestniczył w barbarzyństwie nie różniącym się od tego, co robił Hitler. A "cywilizowany" świat patrzył z niemym przyzwoleniem...

Pozwalamy kulturze śmierci podporządkowywać sobie całe społeczeństwa. Silne lobby przemysłu śmierci wymusza zmiany prawa, sędziowie wyrokami tworzą nowe zasady, zamiast przestrzegać przepisów. Demokracja zachodnia to farsa, skoro jest tak dramatycznie bezsilna w obronie człowieka przed bestialstwem eutanazji.

 

JaLu/GW/RZ/Wiara.pl

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »