Jego zdaniem współczesna lewica realizuje konkretny plan rozbicia cywilizacji zachodniej i zbudowania na jej gruzach czegoś nowego. - Opowiadanie o tym, że lewica nie ma pomysłu na swoje istnienie, to zwyczajne brednie. Ich celem jest destrukcja obecnego systemu, zniszczenie społecznych i naturalnych więzi na każdym poziomie. Wolny rynek zakłada nieustanne doskonalenie ludzi, a socjalizm chce go zastąpić sztucznym układem, który niszczy a nie tworzy. A teraz naturalne międzyludzkie relacje chce się zastąpić rozmaitymi nienaturalnymi układami. Ta współczesna rewolucja genderowo-obyczajowa jest dla przyszłości ogromnym zagrożeniem – mówi Król w tygodniku „Do Rzeczy”.
Były redaktor naczelny i właściciel tygodnika „Wprost” nie pozostawia dużo przestrzeni na nadzieję, bowiem jego zdaniem nie ma wielkich szans na wygraną z tym trendem. - Kultura, a to ona kształtuje nasze postawy życiowe, jest zdominowana przez lewicę. Żeby z tym skończyć trzeba skończyć z jakimikolwiek dotacjami. Oni na wolnym rynku by sobie nie dali rady. Ludzie kultury powinni zacząć radzić sobie sami. Prus był urzędnikiem i radził sobie z pisaniem. I teraz naprawdę dobrzy też sobie poradzą. A dalej trzeba oczyścić pojęcia, język, przywrócić adekwatne rozumienia. Bez tego nie będzie przyszłości – mówi.
Z Polską zresztą też nie jest dobrze. W 70 procentach jest ona kondominium niemiecko-rosyjskim. - Ale jeśli zachowalibyśmy jeszcze 30 procent suwerenności, to i tak byłoby nieźle. Historycznie, poprzez nasze położenie, jesteśmy trochę na to skazani, i dlatego, żeby zachować jakiekolwiek znaczenie musimy mieć silne poczucie własnej wartości. A to mniej więcej od dwudziestu lat jest w nas stale niszczone. Wmawia się nam, że jesteśmy beznadziejni i do niczego się nie nadajemy. I to może być robione tylko na zlecenie obcej agentury. Wszystko to razem skłania mnie do stwierdzenia, że nie jesteśmy krajem suwerennym, a najgorsze jest to, że otwarte mówienie o tym traktowane jest jak puszczenie bąka na przyjęciu. Ten temat poza środowiskami prawicowymi nie istnieje. Jest jakaś niepisana umowa, że tak ma być, bo tak jest dobrze – zaznacza Król.
Ale w tym wywiadzie dla tygodnika „Do Rzeczy” Król próbuje rozliczyć się także z własną przeszłością, z przejściem od PZPR i bycia sekretarzem KC do pozycji jednego z najostrzejszych krytyków rządów Tuska i postkomunizmu.
TPT/Do Rzeczy
