Duchowny, z którym dziennikarze gazety rozmawiali telefonicznie, jest nadal wstrząśnięty informacjami, jakie dotyczą 46-letniego ojca trójki dzieci, w którego posiadaniu znalezione poufne dokumenty, i który oskarżany jest o ich wynoszenie. - Znam Paolo od wielu lat, jeśli oskarżenia przeciwko niemu się potwierdzą, nie będzie już nikogo komu mógłbym zaufać – stwierdza spowiednik kamerdynera.



- Byłem jego spowiednikiem i mogę powiedzieć, że zawsze miałem wrażenie, że jest to człowiek zakochany w Kościele i głęboko oddany papieżowi, najpierw Janowi Pawłowi II, a teraz Benedyktowi XVI – podkreśla duchowny. - Nigdy nie słyszałem, by ktoś mówił o nim źle lub by rozpowszechniał o nim plotki. A nie jest to częste w tym środowisku – uzupełnia spowiednik papieskiego kamerdynera.


-Wiedząc, jak jest on prostym i naiwnym człowiekiem, nie wydaje mi się on odpowiednią osobą do zaplanowania takiej operacji, chyba że miałby schizofreniczną osobowość – podkreśla duchowny. I zastrzega, że nie widzi motywów, dla których mężczyzna miałby się decydować na takie działania. - Musimy pamiętać, że on jest żonaty, ma trójkę dzieci i wspaniałą rodzinę – tłumaczy duchowny i dodaje, że kamerdyner cały swój wolny czas spędza z dziećmi. - Nie widzę powodów, dla których miałby rezygnować z tego wszystkiego i niszczyć swoje życie zdradzając zaufanie papieża poprzez tak poważne przestępstwo, jak wyciek dokumentów. Po prostu nie mogę w to uwierzyć i mam nadzieję, że uda mu się udowodnić swoją niewinność. Wiem, jak był on oddany Maryi i jak wierny Eucharystii – mówi dziennikarzom spowiednik oskarżonego kamerdynera.

 

TPT/La Stampa