Kim jest legendarny hipster, którego mnożące się opisy bywają równie (nie)trafne, co liczne definicje jego – nieco upraszczając – antagonisty, czyli leminga? Według Niny, która spotkała prawdziwego hipstera, to ktoś nieuchwytny, kto znacznie wyprzedza modę. Właściwie tworzenie definicji hipstera nie ma większego sensu, bo on wymyka się wszelkim próbom opisu. O tym, kto jest hipsterem może powiedzieć tylko ten, kto go spotkał, bo przecież nie sam zainteresowany, który stroni od poklasku i miejsc, w których się „bywa”.

Hipstera Kubę Gordona et consortes poznajemy zatem z perspektywy Niny, bohaterki najnowszej powieści Maryny Miklaszewskiej. Z letargu i życia z dnia na dzień dziewczynę wyrywa tajemniczy medalik Matki Boskiej zaszyty w kieszeni marynarki od Armaniego. Nina przywdziewa męską część garderoby, jednocześnie wchodząc w skórę detektywa i próbuje rozwikłać zagadkę, w jaką została wciągnięta. Trop medalika prowadzi ją do ludzi, których jej dotychczasowi znajomi określiliby mianem co najmniej dziwaków. Kuba nie ma komórki i konta w banku, ze znajomymi umawia się przez zaszyfrowane listy, a to naprawdę tylko wierzchołek góry lodowej jego dziwactw. Do największych należy zaś to, że mężczyźnie nie jest wszystko jedno, a przede wszystkim – nie jest mu obojętna Ojczyzna.

Takim sposobem Nina daje się wciągnąć w niezwykłą misję. Niebezpieczną i trochę szaleńczą, ale przecież gra jest warta świeczki. Wprawdzie scenariusz brawurowej akcji o kryptonimie „Baletnica” może wydawać się nieco naciągany, wręcz grubymi nićmi szyty (podobnie, jak postaci obdarzone pseudonimami, których nie trudno się domyślić, jak minister Saudyjski), to jednak Miklaszewska po mistrzowsku miesza rzeczywistość z fikcją, przeszłość z teraźniejszością, łączy różne fakty, wplatając je w fabułę powieści, w efekcie czego dostajemy kawałek niezłego political fiction.

„Spotkałam kiedyś prawdziwego hipstera” staje się dla czytelnika kanwą do oryginalnego spojrzenia na trzy ważne w historii Polski wydarzenia: zamach na Jana Pawła II, zabójstwo ks. Jerzego Popiełuszki i katastrofę pod Smoleńskiem. Miklaszewska, opisując je jako scenariusz teatralnej sztuki, z jednej strony dystansuje się od nich, a z drugiej – pokazuje, w jak niezwykły sposób łączą się ze sobą. Zamach na papieża, zabójstwo księdza i Smoleńsk to trzy elementy wyreżyserowanego przez Moskowskij Chudożestwiennyj Akadiemiczeskij Tieatr wielkiego spektaklu, który oczywiście nie powstałby, gdyby nie twórcze zaangażowanie Poltieatru. Gdyby spojrzeć na ostatnie trzy dekady w historii Polski oczami Kuby Gordona, można się poważnie przestraszyć... Bo, co jeśli naprawdę jesteśmy tylko widzami spektaklu Wielkich Wizjonerów, którzy mogą zobaczyć (i usłyszeć) tylko te fragmenty przedstawienia, które dopuszcza reżyser? Co jeśli medialne przekazy, to tylko reżyserska kreacja MChAT2, a czołowi polscy politycy to tylko aktorzy-marionetki spektaklu, jaki oglądamy? I wreszcie, co jeśli tupolewy były dwa, podobnie jak dwa samochody, którymi uprowadzono ks. Popiełuszkę?

Miklaszewska nie daje prostych odpowiedzi (na szczęście!) na mnożące się po lekturze jej książki pytania. Raczej pobudza wyobraźnię czytelnika, daje impuls, by łączyć pewne fakty, wyjść poza gotowe schematy myślowe, czyli... spojrzeć na rzeczywistość oczami tytułowego hipstera.

Osobiście, nie jestem wielką fanką gatunku political fiction. Zwykle powieści, które szumnie mienią się political fiction, a które wpadały mi w ręce, nie były niczym więcej niż opisem już zastanej rzeczywistości z niewielką domieszką wizjonerstwa. Miklaszewska wychodzi ponad to, co teraz. Łącząc przeszłość z teraźniejszością, kieruje wzrok czytelnika w przyszłość. „Spotkałam kiedyś prawdziwego hipstera” to także ciekawe wykorzystanie w powieści motywu katastrofy 10.04.2010. Smoleńsk „występował” już m.in. w „Zgredzie” Rafała A. Ziemkiewicza, a później w „Oszołomach” Martyny Ochnik. Jednak dopiero Miklaszewska wnosi pewien powiew świeżości w patrzeniu na wydarzenie, o którym powiedziano tak wiele, a o którym wciąż wiemy tak mało...

Marta Brzezińska

Spotkałam kiedyś prawdziwego hipstera”
M. Miklaszewska
s. 304, wyd. Trio

Książkę można kupić TUTAJ