Odkąd diecezja sandomierska wydała komunikat w sprawie krzyża, sprawa jest głośna w całej Polsce. Zwłaszcza, że stało się to w dniach, kiedy Europa dyskutuje o wyroku trybunału w Strasburgu, który nakazał zdjęcie krzyży ze ścian we włoskich szkołach.

Zarówno biskupi, jak i wszyscy proboszczowie 70-tysięcznego miasta są oburzeni postawą prezydenta Wojciecha Szlęzaka, który chce sądownie usunąć znak wiary z gruntów należących do miasta. I widzą w tym przejaw urzędowej walki z chrześcijańskimi symbolami, którą zapoczątkował Europejski Trybunał Praw Człowieka.

- To absurd – denerwuje się prezydent Stalowej Woli w rozmowie z portalem Fronda.pl. - Krzyże wiszą u nas w szkołach, urzędach, także w moim gabinecie. I będą wisieć dalej – mówi polityk. I dodaje, że wszystko zaczęło się od nieporozumienia. - U biskupa Frankowskiego szybciej zadziałała ręka, niż głowa. Przeczytał w gazecie, że w miejscu, na którym zależało kurii, mają stanąć bloki, co nie było prawdą. Postanowił więc ubiec rzekomą budowę, stawiając tam krzyż – dodaje samorządowiec.

- Krzyż stanął jako wotum wiernych. Droga Krzyżowa, w trakcie której to się stało, odbyła się 27 lutego 2009, w intencji bezrobotnych z miasta – tłumaczy rzecznik diecezji sandomierskiej, na terenie której znajduje się Stalowa Wolaj ks. Michał Szawan. - I tak wiadomo było, że w tym miejscu stanie w przyszłości kościół, gdyż poprzedni prezydent miasta, Alfred Rzegocki, wskazał je z myślą o przyszłej budowie – dodaje duchowny.

Rozmowy na temat przekazania ziemi kurii pod budowę świątyni trwały od dłuższego czasu. Po postawieniu krzyża prezydent nie chciał zgodzić się na, jego zdaniem, bezprawną próbę usankcjonowania woli diecezji. Zerwał rozmowy i bezdyskusyjnie zażądał usunięcia krzyża. - Biskup sandomierski starał się rozmawiać z prezydentem, ale ten nie chciał – żali się ks. Szawan.

Prezydent postanowił więc być twardy. Kościół zaś powołuje się w swojej argumentacji na uchwałę Rady Miasta Stalowej Woli, która przewiduje w tym miejscu budowę świątyni. Sąd Administracyjny uznał ją jednak za nieważną. Dlaczego? Ponieważ pod analizą zasadności sporządzenia planu zagospodarowania przestrzennego nie znalazł się podpis Andrzeja Szlęzaka. - To przez prezydenta uchwała, której nieważność podnosi jako argument na swoją rzecz pan Szlęzak, jest nieważna – mówi rzecznik kurii w rozmowie z portalem Fronda.pl.

- Kościół musi podporządkować się prawu. Do tej pory kler w Stalowej Woli traktował miasto usługowo. To trzeba zmienić – tłumaczy swoje decyzje prezydent Szlęzak. Gdy więc proboszcz parafii pw. Opatrzności Bożej, ks. Jerzy Warchoł, nie zgodził się na usunięcia krzyża, samorządowiec postanowił pójść ze sprawą do sądu. Rozprawa odbędzie się 24 listopada.

Czy możliwa jest ugoda w tej sprawie? Na razie na to się nie zanosi. - Kościół wymachuje krzyżem jak kijem bejsbolowym. Jest w tym wyjątkowo arogancki – uważa polityk. - Teraz chodzi nam jedynie o krzyż, budowa kościoła jest odrębną kwestią. Prezydent nie jest zdolny do dialogu – mówi z kolei ks. Szawan.

 

Stefan Sękowski

 

 

Ważne lektury:

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »