W najnowszym numerze tygodnika „Do Rzeczy” Andrzej Horubała nazywa film Glińskiego manipulacją. „Sprzedawany jako kino lektur szkolnych dokonuje de facto destrukcji wychowawczego przesłania powieści Aleksandra Kamińskiego” - pisze publicysta. Podobne noty wystawiają filmowi także organizacje harcerskie.
W oficjalnym stanowisku Fundacja Harcerstwa Drugiego Stulecia zarzuca Glińskiemu m.in. „nierzetelne przedstawienie realiów historycznych okupowanej Polski i osób bohaterów zarówno pierwszo- jak i drugoplanowych, których historie, motywy i charaktery są doskonale udokumentowane i dostępne w literaturze i archiwach, a także niewykorzystanie wiedzy historyków, np. konsultanta filmu hm. prof. Grzegorza Nowika, którego uwagi do scenopisu filmu nie zostały przez reżysera uwzględnione”.
Fundacja wytyka Glińskiemu „nieprawdziwe przedstawienie opowieści zawartej w książce „Kamienie na szaniec” przy jednoczesnym posługiwaniu się tym tytułem jako tytułem filmu oraz imionami i nazwiskami prawdziwych bohaterów tej historii” a także „Całkowity brak przedstawienia źródeł motywacji, decyzji i działań podejmowanych przez bohaterów filmu, które wynikały z systemu wychowawczego harcerstwa, zbudowanego na Służbie i Braterstwie, pracy wychowawczej instruktorów harcerskich prowadzonej zarówno przed jak i w czasie II wojny światowej (program Szarych Szeregów „Dziś-Jutro-Pojutrze”)”.
Ponadto Fundacja Harcerstwa Drugiego Stulecia zarzuca reżyserowi, że przedstawia fałszywy obraz relacji młodych bohaterów z rodzicami i przełożonymi oraz zniekształca postać hm. Stanisława Broniewskiego „Orszy”. W stanowisku Rady FHDS można także przeczytać, że w środowisku byłych harcerzy i żołnierzy Szarych Szeregów film wywoła z pewnością oburzenie i niesmak oraz, że nie zasługuje on na rekomendowanie go młodzieży.
Do tak ostro formułowanych zarzutów ustosunkował się Robert Gliński. Reżyser podkreśla, że prace nad filmem skończył w dniu 11 lutego 2014 roku, zaś stanowisko Fundacji Harcerstwa Drugiego Stulecia nosi datę 9 lutego, więc nikt z Rady nie mógł zobaczyć gotowego obrazu.
„Uważam, że bardzo starannie pokazałem realia okupacji, a WSZYSTKIE MOTYWY i POSTAWY BOHATERÓW SĄ PRAWDZIWE i UDOKUMENTOWANE (korzystałem z książek: Tomasza Strzembosza "Bohaterowie "Kamieni na szaniec" w świetle dokumentów"; Anny Zawadzkiej i Jana Rossmana "Tadeusz Zawadzki. Zośka"; Mariana Miszczuka "Jan Rossman Wacek"; Lilki Trzcinskiej-Croydon"The Labyrinth of Dangerous Hours"; korzystałem także z materiałów niedrukowanych, wspomnień, dzienników etc.)” - podkreśla Gliński.
Reżyser dodaje, że opowieść filmowa jest wprawdzie skrócona, ale prawdziwa. „Uważam, że w filmie zawarta jest CAŁKOWITA PRAWDA W PRZEDSTAWIENIU MOTYWACJI, DECYZJI I DZIAŁAŃ PODEJMOWANYCH PRZEZ BOHATERÓW, KTÓRE WYNIKAJĄ Z SYSTEMU WYCHOWAWCZEGO HARCERSTWA (program "Dziś-Jutro-Pojutrze”). Tu korzystałem z książek wymienionych powyżej (pkt.1), a także: Anny Borkiewicz-Celińskiej 'Batalion"Zośka"." oraz 3-tomów Zygmunta Głuszka "Szare Szeregi" – argumentuje Gliński.
Na zarzut pokazywania nieprawdziwych relacji z rodzicami czy przełożonymi twórca filmu odpowiada zapewnieniem, że takie właśnie, zbudowane na trosce o życie, były. Z kolei w odpowiedzi na krytykę za zniekształcenie postaci Orszy, Gliński argumentuje: „Niestety, ORSZA TAKI BYŁ, A NAWET GORSZY NIŻ W FILMIE. Walczył o władzę, stanowiska, popadł w konflikt z "Zośką", Janem Rossmanem, Ryszardem Białousem. To wszystko można znaleźć w archiwach i dokumentach. Wspomnienia wielu osób o nim są bardzo złe. Dlaczego mam go wybielać? Uważam, że Rada Fundacji Harcerstwa Drugiego Stulecia nie zna historii i nie zajrzała do dokumentów i książek”.
Reżyser jest przekonany, że zrobił film o „BRATERSTWIE, PRZYJAŹNI, MIŁOŚCI I PRAWDZIWYM PATRIOTYZMIE” i powinna go oglądać młodzież. Stanowisko Rady FHDS uznaje natomiast za nadużycie moralne, gdyż organizacja wydała opinię o filmie, nie oglądając go.
MBW
