Niemiecki publicysta Wolfgang Munchau opisuje na łamach brytyjskiego tygodnika „Spectator” podwójną grę prowadzoną przez Olafa Scholza w kontekście wojny na Ukrainie. Dziennikarz podkreśla, że blokując pomoc dla Ukrainy niemiecki kanclerz stał się „najwartościowszym sojusznikiem prezydenta Rosji”.
- „Olaf Scholz został przyłapany na przeinaczaniu faktów, dotyczących dostaw broni na Ukrainę. Za kulisami jest zajęty udaremnianiem wysiłków na rzecz pomocy temu krajowi, udając jednocześnie oburzenie z powodu agresji Władimira Putina”
- pisze Wolfgang Munchau.
Chodzi o oświadczenie Scholza z wtorku, kiedy to stwierdził on, że Niemcy i Ukraina uzgodniły listę dostaw broni, za którą zapłaci Berlin. Kijów jednak zaprzeczył podkreślając, że na niemieckiej liście nie ma broni, której Ukraina naprawdę potrzebuje. Według doniesień dziennika „Bild” ministerstwo obrony usunęło na polecenie Olafa Scholza całą ciężką broń z listy.
- „Na zewnątrz jednak Scholz udaje, że wspiera Ukrainę. Mówi w swojej obronie, że inne kraje robią dokładnie to samo, co jest kolejnym kłamstwem. USA, Wielka Brytania, Australia i Holandia dostarczają ciężką broń”
- podkreśla autor.
W ocenie publicysty „Scholz wyraźnie gra w podwójną grę”. Wskazuje, że SPD wciąż nie zrezygnowało z mocnego zaangażowania w dwustronne stosunki z Rosją.
- „Wygląda na to, że SPD postawiła na kapitulację Ukrainy po krótkiej wojnie. SPD była zszokowana inwazją Putina, ale partia najwyraźniej nie jest gotowa na zerwanie z nim”
- przekonuje.
Munchau podziela ocenę komentatorów, wedle których będący skutkiem postawy SPD wobec wojny na Ukrainie kryzys w koalicji rządzącej może doprowadzić do jej rozpadu. Jego zdaniem to dobry moment, aby CDU zadało cios partii Scholza.
kak/PAP
