Sąd w Piotrkowie Trybunalskim zamknął przewód sądowy w procesie dotyczącym domniemanego znieważenia prezydenta Bronisława Komorowskiego na Twojej stronie internetowej AntyKomor.pl oraz posługiwania się sfałszowanymi dokumentami i cudzym dowodem osobistym. Proces został utajniony na wniosek prokuratora. Masz wrażenie, że udało Ci się przekonać sąd do swoich racji?

 

Sąd zachowywał daleko idącą powściągliwość w prezentowaniu swoich opinii i w związku z tym ciężko jest mi powiedzieć czy udało mi się go przekonać do moich racji.

 

Nawoływałeś do nienawiści względem prezydenta RP. W końcu na stronie można było "walić" z ostrej amunicji w samego Bronisława Komorowskiego. Breivik podobno też zaczynał od gier komputerowych. Widzisz te paralele w mediach, bo ja już widzę w "Wyborczej" taki oto tytuł: "Polski Breivik ukarany".

 

Uważam, że skoro gry z bloga AntyKomor.pl były nawoływaniem do nienawiści względem prezydenta RP to wszystkie inne gry polegające na strzelaniu są podżeganiem do nienawiści względem ludzi i należy ich całkowicie zakazać. Wszystkie gry z mojej strony należy traktować tak samo jak inne tego typu produkcje - z przymrużeniem oka i sporym dystansem. W przypadku AntyKomor.pl gry zamieszczone na stronie należy rozpatrywać głównie w kategorii satyry, a nie zaawansowanych gier realistycznych.

Jeśli chodzi o "Gazetę Wyborczą" i skojarzenie mnie z Breivikiem to jej dziennikarze, a dokładnie niejaka pani Dominika Wielowiejska już dokonała takiego porównania, które w mojej opinii jest nie tylko pomówieniem, ale także daleko idącą manipulacją świadczącą o prymitywizmie tego brukowca.


Jeśli przyklepią Ci kilka lat "zawiasów", a prokurator żąda przecież 1 roku i 8 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 5 lat, 250 stawek po 20 złotych (5 tysięcy złotych) oraz dozoru kuratora sądowego, to co zrobisz?

 

Jeżeli zostanę skazany to na pewno będę się odwoływał. Najpierw do każdej możliwej instancji w Polsce, a jeśli to nic da, to udam się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Polski "wymiar sprawiedliwości", ograniczając mi swobodę wypowiedzi, złamałby moje podstawowe prawo jako człowieka i powinien wówczas ponieść tego konsekwencje. W przypadku gdy sąd wyda wyrok skazujący to będzie oznaczało mniej więcej tyle, że w Polsce równość obywateli wobec prawa to czysta fikcja oraz przykład jaskrawej hipokryzji "wymiaru sprawiedliwości", który skazuje wybiórczo. Jakoś nie słyszałem, żeby przed sądem odpowiadał za swoją stronę autor witryny spieprzajdziadu.com ani też inni, którzy wulgarnie szydzili (i szydzą nadal) z poprzedniego prezydenta.


Sentencja wyroku zabrzmi w piątek, 14 września o godzinie 15.00 w Piotrkowie Trybunalskim. Czujesz wsparcie ze strony polityków, dziennikarzy, środowisk, znajomych?


Wsparcie znajomych, a także innych osób prywatnych interesujących się sprawą jest niezwykle budujące i motywuje mnie do dalszych działań. Dziennikarze wykonują kawał dobrej roboty informując społeczeństwo o "postępach w sprawie". Szkoda tylko, że nie wszyscy robią to rzetelnie. Zamiast zadzwonić do mnie, napisać e-mail i zapytać np. o kwestię domniemanego fałszowania dowodu osobistego, powtarzają nieprawdę. Dokument, o którego nieprawne użycie się mnie oskarża należał do mojego ojca i miałem jego pełną zgodę - no, chyba, że takowa jest rozumiana poprzez umowę u notariusza, ale to byłby przecież absurd.

Jeśli chodzi o wsparcie polityków to również da się je odczuć. Chciałbym jednak by podjęli jakieś namacalne działania, np. rozpoczęli realną dyskusję na temat zmian przepisów prawa, które dotyczą "znieważenia" funkcjonariuszy publicznych.


Jak wspominasz zeszły maj, kiedy Twoją stronę satyryczną AntyKomor.pl skasowała sama Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego?


Wydarzenia z maja trochę mnie zszokowały. Oto w niby demokratycznym państwie, do osoby, która żartuje sobie z prezydenta, przychodzi uzbrojony oddział antyterrorystów i zabiera komputer, dyski twarde oraz kłamie, że akcja jest tajna a dla mnie lepiej będzie gdy serwis zamknę. Przez chwilę czułem się jak ofiara stalinowskich represji, jakbym cofnął się w czasie. Jedyna różnica polegała na tym, że nie zostałem zakatowany na śmierć. Reszta pozostaje identyczna i mam tu na myśli kreowanie mnie na osobę zagrażającą bezpieczeństwu wewnętrznemu państwa, którą najlepiej zesłać do łagru. Dobrze jednak, że znaleźli się ludzie, którzy zaoferowali swoją bezinteresowną pomoc, zarówno prawną jak i techniczną. Mam na myśli polityków PiS, którzy "zorganizowali" mi pomoc prawną, bez której z pewnością bym sobie nie poradził. Swojego obrońcę, mecenasa Bartosza Kownackiego zawdzięczam właśnie im. Dzięki Polonii amerykańskiej mogłem przenieść serwis do USA. Gorące podziękowania należą się w tym miejscu Lechowi Bajanowi z RaQport.com - wielkiemu patriocie, wspaniałemu i niezwykle miłemu człowiekowi.


Co tak naprawdę, konkretnie, uznane zostało za nawoływanie do nienawiści przeciwko Komorowskiemu czy było dla niego na tyle obelżywe, że do akcji wkroczyć musiała największa w Polsce służba specjalna zajmująca się np. zwalczaniem terroryzmu?

 

Za materiały znieważające prezydenta RP uznano zdjęcia, na których przedstawiono prezydenta Komorowskiego z wiertarką przyłożoną do głowy, wiszącego w szafie na wieszaku, w obecności otyłej kobiety pochylającej się nad nim oraz przytulającego do brzucha dziewczynę i trzymającego tabliczkę z napisem w języku angielskim (idiom, który można przetłumaczyć: "mam nierówno pod sufitem"). Oprócz zdjęć, prokuratura uznała, że materiałami godzącymi w dobre imię prezydenta są gry "Komor Kiler" i "Komor Szoter".

Ani sąd ani prokurator nie tłumaczył się z użycia ABW mimo, iż mecenas Kownacki wyraźnie wskazywał, że akcja tej służby specjalnej nie leżała w jej kompetencjach. Słowem, wymiar sprawiedliwości totalnie zignorował kwestię traktowania mnie jako jednostkę zagrażającą bezpieczeństwu wewnętrznemu państwa, terrorystę i bardzo groźnego przestępcę (przecież ABW nie "ściga" za błahostki).


Przyznam szczerze, że zanim ABW nie skasowała Ci strony nic nie słyszałem o AntyKomor.pl Z całym szacunkiem, to nie był chyba duży projekt. Ile miałeś dziennie wejść na stronę z unikalnych IP?


Bloga prowadziłem hobbystycznie, nie miałem zamiaru tworzyć serwisu, który odwiedzałyby setki tysięcy osób. To był faktycznie skromny projekt (żeby nie powiedzieć, że bardzo skromny). Do maja, stronę odwiedzało dziennie maksymalnie 50-100 osób. Dla porównania, dziś liczby te są przynajmniej 10 razy większe. W okresie od 5 do 7 września stronę odwiedziło ponad 1 milion 340 tysięcy unikalnych użytkowników. Tak duży skok zawdzięczam nagłośnieniu sprawy przez media (nie tylko polskie, bo o moim blogu pisano w Hiszpanii, Rosji czy nawet w Chinach).


Czym zajmuje się obecnie Robert Frycz, chociaż właściwie powinienem powiedzieć Robert F., potencjalny przestępca mierzący z wirtualnego karabinu satyry w głowę państwa?


Obecnie pogłębiam ocean mej wiedzy, pracuję przy drobnych projektach no i tworzę najniebezpieczniejszy blog w Polsce (śmiech).


I co będzie dalej? AntyKomor.pl ma przyszłość?


Nawet jeśli zostanę skazany za znieważenie prezydenta to bloga nie zamknę, nie zlikwiduję - będzie on istniał tak długo jak to tylko możliwe nawet długo po zakończeniu kadencji Komorowskiego - głównie dla "potomności", aby każdy mógł zobaczyć jak traktowano osoby, które miały "czelność" krytykować władzę. Bloga nie zamierzam sprzedawać nawet za duże pieniądze (a miałem kilka ciekawych ofert, z których najwyższa opiewała na kwotę kilkuset tysięcy złotych). AntyKomor.pl jest dla mnie po prostu bezcenny.


Rozmawiał Robert Wit Wyrostkiewicz