Coraz więcej danych – uważają dziennikarze „GPC” - wskazuje na to, że telefon został celowo spalony już po wykonaniu połączeń. Jak wynika ze zdjęcia zamieszczonego wyżej, całkowitemu zniszczeniu uległa górna część telefonu, w miejscu, w którym znajdował się zapisany numer aparatu, tzw. IMEI. Jest to niepowtarzalny numer, swojego rodzaju „DNA telefonu”, które pozwala zidentyfikować konkretny aparat.



Kto i dlaczego zainscenizował tę sytuację, a przede wszystkim, kiedy naprawdę do tego doszło, będzie można ustalić dopiero po solidnym i uczciwym śledztwie, ujawnieniu dokładnych billingów i po wyjaśnieniu, dlaczego nie zadziałała blokada telefonów, którą podobno na polecenie premiera Tuska zarządził Jacek Cichocki zaraz po katastrofie – uważa Antoni Macierewicz (PiS), przewodniczący parlamentarnego zespołu ds. wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej.


Aparat telefoniczny, który otrzymałam wraz z innymi rzeczami rodziców, był uszkodzony. Mąż jednak bez problemu otworzył go i sprawdził kartę SIM w innym aparacie, numer był nieaktywny. To była ta stara karta SIM, jeszcze sieci telefonicznej IDEA, najprawdopodobniej z czasów, gdy tata był ministrem sprawiedliwości – mówiła „GPC” nam Marta Kaczyńska, córka tragicznie zmarłej pary prezydenckiej.



Na jaki numer była zarejestrowana karta SIM, która znajdowała się w telefonie przekazanym Marcie Kaczyńskiej, nie wiadomo, ponieważ taka informacja nie trafiła do rodziny prezydenta. Marta Kaczyńska była przekona, że przekazano jej telefon o numerze 505-114-114. Tymczasem z ekspertyzy ABW jasno wynika, że telefon o tym numerze został częściowo spalony i nigdy nie oddano go rodzinie.

 

TPT/GPC