Spalenie świętej księgi muzułmanów przez Terego Jonesa miało nastąpić 11 września, w dniu 9. rocznicy zamachu na World Trade Center, w odpowiedzi na ataki terrorystyczne, jakich wyznawcy Allaha dopuścili się na obywatelach Stanów Zjednoczonych.

Pastor kościoła Dove World Outreach Center w Gainesville na Florydzie zapewniał, że publiczne zniszczenie Koranu odbędzie się pomimo licznych sprzeciwów, płynących z wielu instytucji państwowych i religijnych. Podkreślał również, że 11 września powinno ustalić się Światowym Dniem Palenia Koranu.

Na wiadomość o bluźnierczych planach przywódcy liczącego 50 osób Kościoła, zareagowano natychmiast. Jednym głosem zagrzmiało Stowarzyszenie Braci Muzułmanów, przedstawiciele administracji Stanów Zjednoczonych, w tym prezydent Obama i sekretarz stanu Hilary Clinton, prezydent Libanu Michel Sleiman, sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen, Afgańska Agencja Koordynacji Pomocy Humanitarnej, dowódca wojsk amerykańskich w Afganistanie generał David Petraeus, etc.

W obronę Koranu włączył się sam Watykan. Negocjacje z pastorem podjął w rozmowie telefonicznej sekretarz obrony USA Robert Gates. Gdy te nie przyniosły skutku, Jonesa odwiedzili agenci FBI. Po pertraktacjach i rzekomej obietnicy przeniesienia planowanej budowy meczetu w Nowym Jorku w inne miejsce, złożonej przez imama Muhammada Musri, przewodniczącego Towarzystwa Islamskiego Środkowej Florydy, pastor postanowił wycofać się ze swojego pomysłu.

Światowa nagonka przyniosła oczekiwany skutek. Jednak 11 września tego samego roku Derek Fenton, pracownik firmy transportowej z New Jersey w Stanach Zjednoczonych w czasie demonstracji na Manhattanie spalił kilka stron Koranu. Już dwa dni później został zwolniony z pracy.

W zeszłym tygodniu Amerykańska Unia Swobód Obywatelskich (American Civil Liberties Union) w New Jersey ogłosiła, że decyzją sądu Fenton odzyskał swoje stanowisko. W trakcie procesu, jak czytamy na stronie euroislam.pl, Unia argumentowała, że działania Fentona nie były sprzeczne z pierwszą poprawką do amerykańskiej konstytucji.

Deborah Jacobs, szefowa oddziału Unii w New Jersey, powiedziała: "W Ameryce mamy prawo palić wszystko: listy, flagi, książki, Biblię i Koran”. Jacobs dodała, że "sprawa ta powinna posłużyć za przestrogę dla naszych przywódców, że nie mogą karać czy cenzurować wypowiedzi o charakterze politycznym kierując się własnymi reakcjami emocjonalnymi czy własnym poczuciem moralności”.

Derek Fenton uzyskał również odszkodowanie za utracone wynagrodzenie oraz 25.000 dolarów rekompensaty za straty moralne spowodowane zwolnieniem z pracy.

Magdalena Żuraw

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »