Ks. dr Michael Kinnamon, sekretarz generalny Krajowej Rady Kościołów, podkreślił jasno, że miliony Amerykanów nie podzielają anty-muzułmańskich nastrojów, które "wydają się być reakcją wynikającą ze strachu i niezrozumienia prawdziwej natury islamu".

- Takie otwarte akty nienawiści nie są świadectwem wiary chrześcijańskiej. Przeciwstawia się to posłudze Chrystusa i świadectwu Kościoła na całym świecie – zapewnia ks. Kinnamon.

- Plany palenia Koranu w dniu 11 września to dowód na brak szacunku dla naszych sąsiadów muzułmanów. Doprowadzi to do zaostrzenia napięcia pomiędzy muzułmanami a chrześcijanami na całym świecie – ostrzega Światowy Sojusz Ewangelicki. Tym samym wzywa do wycofania się z tych planów.

W odpowiedzi na to, Dove World Outreach, która zainicjowała akcję, zapewnia, że nie zrezygnuje ze swoich planów. "Palenie jest aktem miłości, będziemy go dokonywać w imię Jezusa Chrystusa" - dodaje.

- Musimy zrozumieć, że gaszenie pożaru ogniem wznieca jedynie większy ogień – dodaje Joel Hunter, pastor z Northland.

W poniedziałek setki muzułmanów zgromadziły się w Kabulu, żeby zaprotestować przeciwko paleniu Koranu. Krzyczeli: "Niech żyje islam" i "Śmierć Ameryce". Dzień wcześniej tysiące Indonezyjczyków protestowało pod ambasadą USA w Dżakarcie. "Spalisz Koran – spłoniesz w piekle" - skandowali.

Do akcji palenia Koranu wezwał Kościół z Gainville i stojący na jego czele Terry Jones z Dove World Outreach Center. Swój udział w akcji potwierdziło przez portal Facebook ponad 7 tysięcy fanów.

eMBe/TheChristianPost

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »