W piątek wieczorem premier Donald Tusk spotkał z protestującymi w Sejmie rodzicami dzieci niepełnosprawnych. Było wiele emocji, skarg, padły mocne słowa. "Ja to zobowiązanie podjąłem i wyznaczyliśmy wówczas datę dojścia do tego na rok 2016" - powiedział szef rządu. Premier podkreślał, że kwota 820 złotych zasiłku pielęgnacyjnego dla rodzica zostanie zwiększona w przyszłym roku. "Te 200 złotych tej dodatkowej pomocy rządowej będzie utrzymane. W roku 2015 na pewno dojdzie do wzrostu tego świadczenia tak, aby najpóźniej w roku 2016 uzyskać pułap płacy minimalnej" - obiecywał.
"Panie premierze, jest pan kłamcą! Nie wyjdę stąd, choćbym miała kurde skonać" - odpowiedziała premierowi jedna z matek. Spotkanie zakończyło się bez rozstrzygnięcia. Obie strony umówiły się, że w sobotę o godz. 18 szef rządu pojawi się w Sejmie i znów porozmawia z rodzicami niepełnosprawnych dzieci. Wówczas ma przedstawić decyzje w sprawie zasiłków pielęgnacyjnych. Tusk powiedział, że skonsultuje się z Ministrem Finansów i wieczorem przedstawi wstępne propozycje. Przypomniał, że rodzice dzieci niepełnosprawnych to nie jedyna grupa, która czeka na podwyżki świadczeń.
Rodzice zapowiedzieli, że nie opuszczą gmachu Sejmu, dopóki nie będzie w przyszłym tygodniu ustawy podnoszącej zasiłek pielęgnacyjny. Zapewniali szefa rządu, że nie jest to żadna akcja polityczna i że nie reprezentują żadnej partii politycznej.
"Zostajemy w Sejmie do skutku. Nie wyjdziemy stąd, dopóki nie będzie decyzji o płacy minimalnej dla opiekunów dzieci niepełnosprawnych i dopóki nie przyjdzie do nas pan premier Tusk. My czekamy na niego i mam nadzieję, że dzisiaj po konferencji z ministrem zdrowia przyjedzie tutaj – zajmie mu to 5, maksymalnie 10 minut. I porozmawia z nami i zrobi wszystko, żeby ta ustawa jak najszybciej weszła w życie" – zadeklarowała jedna z protestujących matek, Maja Szulc.
Beb/Radiomaryja.pl/Dziennik.pl
