Planned Parenthood i NARAL, główne organizacje świadczące i propagujące aborcję w Stanach, nie miały wątpliwości: Sotomayor będzie dobrym następcą równie proaborcyjnego sędziego Davida Soutera. Swojego poparcia udzieliły jej na długo przed głosowaniem.
W piątek 55-letnia Latynoska, nominalnie katoliczka, uzyskała akceptację Senatu stosunkiem głosów 68 do 31. W sobotę najprawdopodobniej odbędzie się jej zaprzysiężenie.
Zanim jednak doszło do głosowania, Sotomayor w sumie prawie 18 godzin odpowiadała na pytania senatorów. Najwięcej kontrowersji wzbudziła swoimi wypowiedziami na temat drugiej poprawki do konstytucji, czyli prawa do posiadania broni.
- Sotomayor skłania się ku temu, by władze stanów mogły same wprowadzać ograniczenia w tym zakresie, czyli by nie były to regulacje federalne a stanowe – mówi portalowi Fronda.pl amerykanista prof. Zbigniew Lewicki. - Wypowiadała się również na temat praw mniejszości i tolerancji, natomiast w kwestii aborcji unikała jakichkolwiek deklaracji – dodaje profesor.
Dlaczego sędzia nie powiedziała nic zgodnego z katolickim nauczaniem? Poglądy pani Sotomayor na ochronę życia poczętego znacząco odbiegają od nauk Watykanu. Podczas przesłuchania w Senacie nazwała aborcję "prawem", szybko dopowiadając, że powołuje się na orzeczenie w sprawie Roe v. Wade.
Obecnie sześciu z dziewięciu członków Sądu Najwyższego, z jej przewodniczącym Johnem Robertsem na czele, to katolicy. Niestety, większość z nich jest tak "katolicka", jak sędzia Sotomayor.
AJ/Rz/Lifesitenews.com
Zobacz także:
Tej sędzinie niepotrzebna konstytucja, wystarczy empatia
Skutki polityki różnorodności prezydenta Obamy
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

