Według Polling Company 13 proc. wszystkich wyborców przyznało, że kwestia aborcji miała wpływ na ich decyzję, którego kandydata poprzeć. 73 proc. wyborców, którzy kierowali się w głosowaniu kwestią ochrony życia poczętego, poparło przeciwników aborcji zaś zwolennicy zabijania dzieci przed ich narodzeniem dostali głosy 27 proc. wyborców, dla których aborcja miała znaczenie przy podjęciu decyzji.
27 proc. wyborców przyznało, że głosowało przeciwko reformie zdrowotnej Obamy i związanym z nią finansowaniem aborcji z pieniędzy podatników. Tylko 4 proc. Amerykanów stwierdziło, że głosowało w celu poparcia “Obamacare”. National Right to Life Political Action Committee (NRLC) odnotowuje, że od 30 lat wyborcy coraz bardziej sprzeciwiają się zabijaniu dzieci nienarodzonych. Według szefowej organizacji Karen Cross widać stopniowy wzrost poparcia dla kandydatów pro life, natomiast coraz mniej wyborców głosuje na Demokratów z powodu ich poparcia dla aborcji.
Wiceprezes NRLC David O’Steen mówi, że walka z aborcją, którą na sztandarach mieli prawicowi politycy, zmobilizowała elektorat chcący bronić życia nienarodzonego i to zapewniło sukces Republikanom. Mimo wielkiego poparcia finansowego lewicowych polityków przez organizacje aborcyjne, w 82 proc. przypadków zostali oni pokonani przez kandydatów pro life. – Jeszcze rok temu nikt nie spodziewał się takiej siły przeciwników zabijania dzieci nienarodzonych. Aż 5 senatorów sprzeciwiających się aborcji przeszło na emerytury zaś komentatorzy wróżyli zmierzch polityków pro life. To wszystko okazało się nieprawdą - mówi Cross.
Według sondażu Polling Company 53 proc. Amerykanów sprzeciwia się aborcji w każdym przypadku, z wyłączeniem zagrożenia życia matki, kazirodztwa i gwałtu. 41 proc. popiera aborcję w każdym przypadku zaś 25 proc. uważa, że można zabić dziecko w pierwszych 3 miesiącach jego życia.
Ł.A/LifeNews
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

