- Gdy kierowałem „Solidarnością” to było w niej miejsce dla ludzi o różnych poglądach. Związek jest otwarty, jego zadaniem jest bronić tych, którym w pracy dzieje się krzywda. Każdy w swoim zakładzie, zgodnie z ustawą ma prawo do niego należeć.
Widać, że w Agorze pod względem pracowniczym nie działo się najlepiej. Jeśli nie ujawniono publicznie szefa tamtejszej Solidarności, to znaczy, że związek działa tam trochę na zasadach konspiracji. Deklaruję, że jestem solidarny ze związkowcami z Agory, którzy weszli w struktury Regionu Mazowsze.
Nie mogę przebić się w mediach z poglądem o świadomości ciągle, mimo upływu lat, gdzieś obecnego stanu wojennego. Z niepokojem patrzę jak przejawia się w tym, że za przynależność do związku wyrzuca się dziś ludzi z pracy. Trzeba dziś walczyć o nich – dodaje Śniadek.
Not. Jarosław Wróblewski

