„Solidarność” broni praw pracowniczych do godnego życia, walczy ze śmieciowymi umowami. Dłuższy wiek emerytalny to duży problem?
- Podniesienie wieku emerytalnego zaburzy naturalną wymianę na rynku pracy. Wydłużenie wielu emerytalnego powoduje mniej miejsc pracy dla nowych roczników, kończących szkoły. Nowe miejsca pracy się nie zwalniają. To się nie bilansuje. Ta sprawa dotyczy młodzieży. Podnoszenie wielu emerytalnego to jest ostateczność, bo nie ilość pracowników, ale ilość osób płacących składki stanowi o funduszu ZUS. Tusk mówi, że chodzi tu o poprawę kondycji finansowej państwa. Jeśli nie będzie porządnych umów, to nie będzie składek. Z poprawą kondycji ekonomicznej powinno się walczyć poprzez zwiększenie wpływów. Pieniądze wyciekają poprzez umowy śmieciowe. Jest fałszywe samozatrudnienie, które jest ucieczką od podatków. Dziś ludzie pracują bez podpisania wcześniejszej umowy. Jest dżungla.
Ale czy jest sens płacić niemal do ostatniego oddechu na ZUS, którego machina jest niewydolna?
- Jest w tym trochę prawdy. PO planuje reformę, wylicza, jakie będą emerytury za 50 lat do trzech miejsc po przecinku, ale nie wiadomo, jak wielkie będą oszczędności na reformie emerytalnej? Wprowadzana w takiej formie wygląda tak, jakby wszystkie patologie, o których mówiłem, mogły kwitnąć.
Można pięknie mówić o wydłużaniu wieku dla kobiet, ale kto zatrudni 55-60-letnią kobietę? Oferty pracy kasjerki czy sprzątaczki to zdecydowanie za mało.
- To jest problem. Znając też polskie realia - czy nie będzie masowych zwolnień starszych kobiet, którym będzie się zbliżał okres ochronny? Nie wiemy tego. Wiele starszych kobiet będzie miało zamiast pracy wyrok, skazujący na opiekę społeczną. To będzie ich koszt wydłużenia wieku emerytalnego. Solidarność i PiS są również dlatego zdecydowanie przeciwko podnoszeniu wieku emerytalnego.
Czy rząd jest otwarty na wasze propozycje?
- Nie. Ani rząd, ani PO. To, co trwało od dawna, teraz z takim zdumieniem odkrywa społeczeństwo. Tak było z ACTA, czy nieprzyznaniem koncesji TV Trwam. Sposób zachowania PO na Komisji Kultury i Środków Przekazu, który tak bardzo bulwersuje opinię publiczną, to dla PO rutyna, znana o d lat. Walec jedzie. Społeczeństwo to powoli odkrywa. Jeśli się nie przestraszą, tak jak w przypadku ACTA, że tak wiele tracą w notowaniach - to się nie cofną.
Czy manifestacje Solidarności mogą rozpalić ten ogień szerszego protestu, upominania się o swoje prawa?
- Nie wiem. Uważam, że nie ma innego wyjścia. Przytłaczająca większość Polaków w referendum wypowiedziałaby się przeciw podnoszeniu wieku emerytalnego. Trzeba protestować. Nie można siedzieć z założonymi rękami. Walczymy o życie.
Jak skomentowałby pan informacje o przechowywanych w Bibliotece Sejmowej dokumentach z Komisji Ciemniewskiego, dotyczące przeszłości Lecha Wałęsy? Historycy mówią, że mogłyby wiele wyjaśnić.
- Podchodzę do tego sceptycznie. Jednak tłumaczenie Lecha Wałęsy nie było dla mnie przekonujące. Popełnił błąd, bo mógł na początku lat 90. Wyjaśnić, co zrobił i dlaczego. Wtedy nie byłoby problemu, a teraz, tak czy inaczej, ta rana będzie ropiała.
Rozmawiał Jarosław Wróblewski

