Sytuacja w Donbasie, mimo obowiązującego porozumienia o zawieszeniu broni, pozostaje napięta. W ciągu ostatniej doby prorosyjscy rebelianci ostrzelali pozycje wojsk ukraińskich kilkadziesiąt razy. Ataki miały miejsce m.in. w okolicach wioski Szyrokino na peryferiach Mariupola, w pobliżu Gorłówki, a także w okolicach donieckiego lotniska.
Z kolei Ukraiński wywiad informuje, że w czasie łamania rozejmu, wzdłuż linii demarkacyjnej w Donbasie, wzrosła "aktywność" agentów rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB). "Agenci FSB najwyraźniej dokonują czystek w szeregach rebeliantów w republikach w Doniecku i Ługańsku, nad którymi samozwańcze władze straciły kontrolę. Wcześniej trudno było powiedzieć, dlaczego dochodziło do eskalacji na wschodniej Ukrainie: czy rolę w tym odgrywały rozkazy Kremla, czy też przywódcy separatystów działali z własnej inicjatywy. Teraz FSB próbuje odzyskać kontrolę nad liderami rebeliantów. Federalna Służba Bezpieczeństwa ma gwarantować, że sytuacja w Donbasie będzie regulowana rozkazami z Moskwy" – podkreślili analitycy Stratfor. Przypomnieli, że jedną z decyzji władz na Kremlu, która świadczy o próbie przejęcia kontroli w Donbasie, było zajęcie przez rebeliantów wioski Kominternowe, położonej w strefie buforowej w pobliżu Mariupola w obwodzie donieckim.
Amerykański ośrodek Stratfor prognozuje, że kontrola nad okupowanymi przez rebeliantów terytoriami w Donbasie pozwoli służbom rosyjskim regulować sytuację na wschodzie Ukrainy. "W zależności od wyników porozumień pokojowych, które będą kontynuowane w bieżącym roku, konflikt będzie eskalowany lub nie" - zaznacza Stratfor. "Kontynuacja rozmów pokojowych w Mińsku w 2016 roku oznacza, że Ukraina i Rosja są gotowi do kompromisów. Ustępstwa ze strony rosyjskiej mogą dotyczyć zmniejszenia intensywności działań wojennych na wschodzie Ukrainy" – cytuje doniesienia amerykańskiego ośrodka ukraiński portal inforesist.org.
Tak wygląda świat Putina!
mm/TVN24
