A dokładnie nie wytrzymało tego jej serce. Na Twtterze umieściła informację, że po trzydziestu godzinach wciąż czuje się silna i sprawna. Niestety kilka godzin później doznała zawału serca, zapadła w śpiączkę i już się z niej nie wybudziła.
Sytacja miała miejsce w Indonezji, a bohaterka tej tragicznej historii była copywriterką w agencji reklamowej.
Jak pisz Rzeczpospolita sprawa wywołała oburzenie w mediach społecznościach. Pojawiają się głosy, że agencja powinna ponieść odpowiedzialność za śmierć kobiety. Internauci alarmują, że praca przez kilkanaście godzin z rzędu nie jest sytuacją jednostkową i coraz więcej młodych ludzi daje się wyzyskiwać pracodawcom.
Zapewne niejeden z nas może sobie przpomniec sytuację, w której pracował z narażeniem życia - tylko dlatego, że przeciągał czas pracy i odwlekał godziny odpoczynku.
ToR/rp.pl
