Jestem wdzięczny Rebece, Bogu za Jego Opatrzność, moim teściom, mojej rodzinie, która przybyła tu z tak daleka” - mówił Michael Glatze podczas uroczystości.

Ale zanim do niej doszło, młody były działacz gejowski był poddawany nieustannej presji. Działacze gejowscy nieustannie go śledzili, by jak to – zupełnie wprost – ujął Wayne Besen – udowodnić fałsz jego „konwersji” na heteroseksualność i odkryć kolejny „szwindel z eks-gejem”.

I nawet trudno się dziwić rozmaitym gejowskim działaczom. U podstaw ich światopoglądu leży przecież przekonanie, że skłonności seksualnej nie da się zmienić, że człowiek może tylko jej ulec i żyć popędami. Michael Glatze, nagradzany wieloma nagrodami gejowskimi i uchodzący za nadzieję ruchu gejowskiego, pokazuje, że jest inaczej, i że Bóg może zmienić każde życie, i każdemu dać nową nadzieję.

TPT/Wnd.com