Celebryci, aktorzy czy sportowcy oto nowy produkt polityczny niektórych partii polskiej sceny politycznej. Oprócz PiS wszystkie partie wystawiają do wyścigu o mandat w Parlamencie Europejskim różnych ludzi nie związanych ze sceną polityczną. W Polsce robi się z tego jakaś nieopisana jeszcze do końca moda. Czy obecność na liście wyborczej jakiejkolwiek partii politycznej, osoby ze świata sportu, kultury czy innej sfery życia społecznego, jest dobrym i skutecznym PRem? Pewnie tak, ale czy za tym idzie jakość polityczna? Niestety, nawet przy dobrych zapowiedziach, jak chociażby dzisiejsza kandydata Solidarnej Polski Tomasza Adamka, nie jest się w stanie stać politykiem ktoś, kto nim nigdy nie był. Ale to może współczesne zapotrzebowanie wyborców, którzy chcą oddać głos na kogoś, kto nigdy nie uprawiał polityki, jest w jakiś sposób nowym trendem współczesnej polityczności? Ale na pewno możemy powiedzieć, że w Polsce następuje kryzys tzw. filozofii politycznej. Co z tego wyniknie?

Ale faktem jest, że poseł, stary wyga polskiej sceny politycznej, Jacek Kurski ponownie uraczył nas swoją słitfocią. Ten polityk ma naprawdę problem z utrzymaniem smartfona na smyczy. Dziś przedstawia nam dzieło pt. „Jestem na foci z bokserem”. Takie zachowanie posła nie przynosi żadnych pozytywnych efektów, wręcz przeciwnie, stawia go w pozycji totalnego naiwniaka. Bo ludzie nie chcą słitfoci polityka z celebrytą, chcą natomiast celebrytę jako polityka.

philo