Śledczy i policyjni technicy zajmujący się sprawą zamordowania Marka Papały zamierzają od nowa zbadać miejsce zamordowania byłego szefa policji. 12 lat po zamachu policja nie jest pewna nawet tego, kto strzelał do generała. Może więc się okazać, że prokuratura będzie musiała wycofać akt oskarżenia gangsterów Ryszarda Boguckiego i Andrzeja Zielińskiego, którym dotąd zarzucano współudział w zamordowaniu Papały.

Do tej pory podejrzanym o zlecenie zabójstwa jest biznesmen Edward Mazur, który przebywa w Stanach Zjednoczonych. Do dziś nie wiadomo jednak, kto 25 czerwca 1998 roku zastrzelił Marka Papałę. Świadkowie nie byli bowiem w stanie opisać dokładnie zabójcy. Widzieli tylko jego sylwetkę oraz zeznali w jakim kierunku uciekał. Dzięki odtworzeniu drogi ucieczki mordercy, policja trafiła na ślady krwi na chodniku. Jednak przez kilkanaście lat nikt nie sprawdził, czyja to krew. Zakładano, że należy do Marka Papały.

Obecnie śledczy postanowili sprawdzić, czy śladów krwi nie zostawił morderca. Prokuratorzy wytypowali kilkunastu gangsterów, którzy mogli zastrzelić byłego szefa policji. Z całej Polski ściągają dane dotyczące próbek ich krwi. Liczą, że dzięki temu dotrą do zabójcy Marka Papały.

Śledczy chcą również jeszcze raz przebadać okolicę, w której doszło do zamordowania Papały. Prace utrudnia im jednak wielokrotna przebudowa tego terenu. Obok byłego bloku Papały zbudowano kilka innych budynków, przebudowano również parking, na którym doszło do zabójstwa. Śledczych czeka potwornie żmudna praca, przypominająca pracę prokuratorów z IPN.

Śledztwo, nazwane największym blamażem policji i prokuratury w historii III RP być może zacznie się od nowa, a jego dotychczasowe ustalenia okażą się nieaktualne.

żar/Dziennik.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »