– Kilku świadków, być może na skutek wyrzutów sumienia, po latach samo zdecydowało się zgłosić do prokuratora – informuje prokurator IPN z Krakowa, który prowadzi piąte śledztwo w tej sprawie. - Niektórzy nadal się boją wpływów ludzi dawnej SB – mówi. Kunert zdradził, że istotne są zwłaszcza zeznania dwóch świadków.
Pozwolą one m.in. zweryfikować relację Lesława Maleszki, bliskiego w tamtym czasie kolegi Stanisława Pyjasa. Jak się później okazało również długoletniego współpracownika SB. – Jego wersja tego, kiedy dowiedział się o śmierci Pyjasa, jest sprzeczna z zeznaniami tych osób – stwierdził Kunert.
Prokurator zamierza też zamówić trzecią w tej sprawie opinię biegłych. Poprzednie budzą wątpliwości. Bulwersuje zwłaszcza ta pierwsza. Kierownik krakowskiego Zakładu Medycyny Sądowej prof. Zdzisław Marek podpisał się w 1977r. pod opinią, mimo że nawet nie widział ciała Pyjasa. Nie opisano w niej m.in. ewidentnie widocznych rozciętego dziąsła czy wybitego zęba.
Nie mam sobie nic do zarzucenia – stwierdził prof. Marek pytany o tę opinię w trakcie obecnego śledztwa. Druga opinia została sporządzona przez biegłych z Katowic, ale wyłącznie na postawie zdjęć Pyjasa. Kunert wiele sobie obiecuje po kwerendzie w tzw. zbiorze zastrzeżonym archiwum IPN. Znajdują się tam dane agentów SB mających związek ze sprawą Pyjasa. Prokurator przyznał też, że bardzo pomocny okaże się tu również film Ewy Stankiewicz i Anny Ferens "Trzech kumpli".
Pisaliśmy niedawno o przesłuchaniu w USA dobrego kolegi Pyjasa Wojciecha Radomskiego. Jak się okazuje, jako jeden z ostatnich widział studenta przez śmiercią. Było to o 19.30, 6 maja 1977 r. Następnego dnia Pyjasa znaleziono martwego.
W latach 90. zarzuty utrudniania śledztwa w sprawie śmierci krakowskiego studenta postawiono sześciu byłym funkcjonariuszom MSW. Dwóch z nich zostało skazanych. Pozostali zmarli w trakcie postępowania.
mm/Rp.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

