- Osoba z bliskiego otoczenia Grzegorza Napieralskiego mówi, że przewodniczący Sojuszu zdecydował się na ostry zwrot partii z powodu sporu, jaki powstał w związku z krzyżem przed Pałacem Prezydenckim. - Nigdy nie było tak sprzyjających warunków na ostateczne rozwiązanie sprawy rozdziału państwa od Kościoła, jak teraz - czytamy w "Polska The Times".
Zdaniem gazety Napieralski po udanej kampanii wyborczej przestał słuchać głosów ludzi, którzy odradzają mu radykalizację swojego ugrupowania. Strategia lidera, podkreślającego, że Polska musi być państwem świeckim, może przynieść korzyści SLD. W ostatnim sondażu CBOS partia ma 14 proc. poparcia.
Są jednak w SLD ludzie, którzy nie uważają, że kwestia rozdziału Kościoła od państwa jest najważniejsza dla Sojuszu. Wśród nich znajduje się m.in. Bartosz Arłukowicz. Poseł Lewicy podkreślił dziś w Polskim Radiu, że "w Polsce jest bardzo potrzebny precyzyjny rozdział Kościoła od państwa", lecz jednocześnie dodał, że jest już "zmęczony rozmową o krzyżu". Polityk podkreślił, że "ludzie chcą zakończenia debaty wokół tego problemu, który tak naprawdę problemem nie jest". - Co się jeszcze musi zdarzyć, aby krzyż zniknął sprzed Pałacu - pytał w Polskim Radiu Arłukowicz. - Tam nie ma dla niego miejsca – podkreślił. Jednak „umiarkowany” poseł szybko dodał, odnosząc się do kwestii obecności nauki religii w szkołach, że "Religia w pewien sposób dzieli nasze dzieci". - Wydaje się sensowne, aby rozpocząć debatę na ten temat - dodał.
Katarzyna Piekarska, wiceprzewodnicząca Sojuszu Lewicy Demokratycznej, mówi, że Grzegorz Napieralski - śladem hiszpańskiego premiera José Luisa Zapatero - odsunie Kościół od życia publicznego. - W przestrzeni publicznej religii jest za dużo i my to zmienimy - kwituje Piekarska.
Ł.A/PolskaTheTimes/Onet.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

