Krystyna Łybacka, posłanka SLD i była minister edukacji:
Gimnazja się nie sprawdziły, zarówno jeśli chodzi o poprawę jakości edukacji, jak i wychowawczo. Trafiają tam młodzi ludzie, w tym szczególnie wrażliwym wieku, a anonimowość w nowej szkole sprzyja wybrykom. Ale to nie o same gimnazja chodzi, ale o cały model oświaty. Mam wrażenie, że zatraciliśmy proporcje między rzeczywistym uczeniem a rozwiązywaniem testów. Na moje zajęcia właśnie trafiają pierwsze roczniki studentów, wychowane w tym systemie, i różnica jest wyraźna. Ci młodzi ludzie są świetni w testach, ale nie potrafią i boją się samodzielnie myśleć. (...) Marzy mi się ekspercka komisja ponad podziałami politycznymi.
Prof. Jerzy Marcinkowski, wykładowca Instytutu Informatyki Uniwersytetu Wrocławskiego, krytyk obecnego systemu edukacji:
- Zasadniczym dylematem, przed jakim stają twórcy systemu edukacyjnego, jest pytanie, kiedy ma nastąpić selekcja na uczniów, których system przygotowuje do studiów, i tych, których przygotować ma bezpośrednio do pracy zawodowej. Selekcja zbyt wczesna odbiera młodzieży ze słabszych środowisk szansę na realizację jej potencjału. Zbyt późna - hamuje rozwój młodzieży zdolniejszej i odbiera nam wszystkim szansę na życie w kraju, gdzie inżynierowie i lekarze reprezentują poziom porównywalny z cywilizowanym światem. Jedną z głównych przyczyn porażki reformy gimnazjalnej było odroczenie selekcji o rok (dziś, zamiast po 8 klasach, dokonuje się ona po 9). Propozycja SLD nie zmierza, jak rozumiem, do zmiany tego stanu rzeczy. Ponadto utrzymuje sztuczny podział edukacji na trzy etapy, którego jedyny skutek polega na tym, że dzieciaki, zamiast się naprawdę uczyć, tracą dodatkowy czas na przygotowywanie się do kolejnych głupich testowych egzaminów.
Dorota Dziamska, metodyczka i ekspertka Stowarzyszenia Rzecznik Rodziców, przeciwniczka obniżenia wieku szkolnego:
- Czteroletnia podstawówka? Czyli jeszcze młodsze niż dziś dziecko trafi do nie wiadomo jakiej szkoły. Gimnazja są reformatorską porażką, stały się źródłem złego wychowywania młodzieży, ale za zmienianie systemu nie powinni znowu zabierać się politycy. Jakie mają do tego kompetencje? Jaką wiedzę na temat rozwoju dziecka? Zresztą, wszyscy widzimy efekty kolejnych politycznych reform w oświacie. Zmiany są potrzebne, ale powinni je wypracować eksperci, liderzy edukacji, nauczyciele, psychologowie. W Finlandii, zanim wprowadzono reformy, powołano kilkanaście grup ekspertów, którzy je przygotowali.
Andrzej Pery, ekspert oświatowy, koordynator Społecznego Monitora Edukacji:
- Po co nam kolejna reforma? To zupełnie bez sensu. Kto zagwarantuje, że system 4 plus 5 plus 3 będzie lepszy niż obecny (6 plus 3 plus 3)? To za czasów SLD i pani minister Łybackiej pozwolono na łączenie szkół podstawowych z gimnazjami w zespoły, tworząc konglomeraty. Dziś SLD mówi, że trzeba rozdzielać szkoły, likwidować gimnazja? Nauczyciele i uczniowie są zmęczeni kolejnymi reformami i zapowiedziami zmian, które potem się wycofuje. Teraz powinniśmy raczej ulepszać to, co mamy: dopracować programy nauczania, szkolić nauczycieli, unowocześniać szkoły. One najbardziej potrzebują spokoju.
Ministerstwo Edukacji Narodowej pomysłów lewicy komentować nie chce. Na nasze pytania, czy bierze pod uwagę jakiekolwiek zmiany w organizacji szkół, dostajemy lakoniczną odpowiedź: - MEN nie pracuje nad takimi zmianami - czytamy w dzisiejszym Metrze.
JW/emetro.pl

