Monument, który powstał w 1965 r., ma zostać przeniesiony z centrum miasta do parku w ramach rewitalizacji placu. Jak podaje dzisiejsza "Gazeta Wyborcza", przeniesieniu pomnika sprzeciwia sie nie tylko lewica i - jako przykład - podaje Stowarzyszenia Przyjaciół Koszalina, które uważa pomnik za "symbol odbudowy Koszalina po 1945 r. oraz budowy polskiego miasta". Kto należy do wspomnianej organizacji? W gazecie już nie znajdujemy odpowiedzi.

 

"Pomnik tworzony przez trzy pionowe betonowe słupy połączone opaską z płaskorzeźbą piastowskiego orła jest jednym z charakterystycznych obiektów miasta" - informuje dziennik.

 

Tymczasem sami mieszkańcy nie widzą w monumencie niczego szczególnego. "Przez wielu, w tym przeze mnie, jest też odbierana [budowla - przyp. red.] bez szczególnych namiętności. No bo ani to ładne, ani zabytkowe, ani prawdziwe w swojej wymowie. Nie będę tęsknił, gdy go zabraknie. Jeśli jednak monument ma być przeniesiony w inne miejsce, proponowałbym jakieś niezbyt eksponowane, żeby kłopot z jego wątpliwą urodą za ileś lat się nie powtórzył. A może pomnik rozsypie się podczas demontażu" - zastanawia się publicysta tygodnika "Teraz Koszalin".

 

Ale kto przejmowałby się opinią mieszkańców, skoro pomnik pasuje do wizji, jaką roztacza przed nami Polska Zjednoczona... Pardon - Sojusz Lewicy Demokratycznej. "(...) Potrzebne jest coś, co stanowi o naszej wartości, o naszej tożsamości i pewne idee nie mogą być naruszane, dlatego uważamy, że pomnik powinien być odpowiednio wkomponowany w nową aranżację placu" - powiedział tygodnikowi "Wprost" poseł SLD Stanisław Wziątek.

 

Racja, Panie Pośle. Potrzebne jest coś, co stanowi o naszej wartości i tożsamości. Dlatego relikty komunistycznego reżimu powinny natychmiast zniknąć.

 

Aleksander Majewski